Dawno już nie było stosiku, prawda? Czas nadrobić zaległości. Dziś przychodzę do Was z nabytkami, które przybyły do mnie głównie w tym i zeszły tygodniu.
![]() |
Kiedy ja to wszystko przeczytam? |
Większość z nich to egzemplarze
recenzenckie: znalazły się tu książki z wydawnictwa Marginesy, Rebis i
Literackiego, a także z wydawnictwa Czarne i oficyny literackiej Noir
sur Blanc, z którymi właśnie rozpoczęłam współpracę.
A oto cudeńka, które zawitały na mojej półce:
Maja Lunde - Historia pszczół. O tej powieści zrobiło się niesamowicie głośno, blogerzy rozpływają się nad nią i zachwycają wizją przedstawioną przez norweską autorkę. Chociaż nie zrobiła na mnie aż tak wielkiego wrażenia, jak się spodziewałam, Historia pszczół okazała się świetną opowieścią zawierającą uniwersalne prawdy. Szanuj zieleń to za mało - szanuj pszczoły!
Tej książki również nie mogło zabraknąć na stosiku, chociaż przyszła do mnie dużo wcześniej. To piękny prezent świąteczny od Marty z bloga Leżę i czytam. Z racji, że nie znam jeszcze twórczości kanadyjskiej noblistki, Marta postanowiła sprezentować mi jeden z jej zbiorów opowiadań - Drogie życie. Jeszcze raz dziękuję, Marto!
Pięcioksiąg Izaaka to wygrana w rozdaniu na blogu Co przeczytałam. To opowieść o żywocie Izaaka Jakuba
Blumenfelda, który przeżył dwie wojny światowe, trzy obozy
koncentracyjne i był obywatelem pięciu ojczyzn. Zainteresowanych odsyłam do recenzji Doroty => klik.

Dwa egzemplarze recenzenckie od wydawnictwa Marginesy: Czasem warto zabić i Ofiara bez twarzy. Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że co chwila marudzę na brak oryginalności w kryminałach, jednak chyba nie jestem w stanie zrobić sobie długiego odpoczynku od tego gatunku. To tyczy się zwłaszcza Ofiary bez twarzy - przeczytałam tak dużo pozytywnych recenzji tej powieści, że nie mogłam odpuścić sobie lektury. Zobaczymy czy okaże się ona tak dobra, jak mówią. Co do Czasem warto zabić... czyż sam tytuł nie wystarcz?
Śmierć na diamentowej górze Scotta Carneya to pierwszy egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Czarnego. Czytam stanowczo za mało literatury faktu i mam zamiar to nadrobić. Książka Carneya jest doskonałym przykładem, że warto sięgać po tego typu publikacje. To przerażająca opowieść o religijnych wypaczeniach, poszukiwaniu szczęścia i niepotrzebnej śmierci.

Dwa przepiękne egzemplarze od wydawnictwa Rebis: To ja byłem Vermeerem, książka o genialnym fałszerzu, któremu udało się oszukać największych znawców sztuki, i Broda zalana krwią - kolejna powieść z serii brazylijskiej. Po przeczytaniu Symfonii w bieli mam zamiar uważnie śledzić wszystkie wydawane w tej serii książki. To strzał w dziesiątkę wydawnictwa i prawdziwa gratka dla czytelników, którzy pragną zaznaczyć nowe miejsca na literackiej mapie.
A na sam koniec moje małe perełki od oficyny literackiej Noir sur Blanc. Jako ogromna fanka twórczości Bukowskiego aż podskoczyłam z radości, gdy dowiedziałam się, że wydawnictwo z przyjemnością wyśle mi zarówno Hollywood jak i Historie o zwykłym szaleństwie. Brud, alkohol, kobiety i, co najważniejsze, brutalna krytyka współczesnego społeczeństwa. Jak tu nie kochać Starego Świntucha? Na dokładkę otrzymałam także Historię ślimaka, który odkrył znaczenie powolności - piękną bajkę chilijskiego pisarza, który, tak samo jak Bukowski, choć w zgoła inny sposób, mierzy się z problemami współczesności. Recenzja już niebawem.
To by było na tyle. Znaleźliście coś ciekawego w moich pięknych nabytkach? A może czytaliście już którąś z wymienionych książek? Piszcie, a ja idę czytać :D
![]() |
Panuję nad wszystkimi książkami w tym domu! |