Normalność to śmiertelna choroba
Zbiór opowiadań Charlesa Bukowskiego znany pod jakże znaczącym tytułem Erections, Ejaculations, Exhibitions and General Tales of Ordinary Madness [Erekcje, ejakulacje, ekspozycje i rozmaite opowieści o zwyczajnym szaleństwie], został podzielony na dwa tomy: Najpiękniejsza dziewczyna w mieście i Historie o zwykłym szaleństwie. Pierwszy z nich Oficyna Literacka Noir sur Blanc przedstawiła polskim czytelnikom już w 2002 roku. Na Historie o zwykłym szaleństwie przyszedł czas niedawno, bo w październiku zeszłego roku. Czy warto było czekać?
Najpiękniejsza
dziewczyna w mieście zrobiła na mnie spore wrażenie, choć nie
jestem wielką fanką opowiadań, a zbiory Bukowskiego są bardzo nierówne. Autor
doskonałe teksty potrafi przeplatać zwykłą paplaniną o wyścigach, które nie
każdego są w stanie zainteresować tak, jak jego. Były tam jednak prawdziwe
perełki, do których ma się ochotę wracać raz po raz. Tego najbardziej zabrakło
mi w Historiach o zwykłym szaleństwie –
utworów wyróżniających się na tle innych, opowiadań kopiących prosto w krocze
jak Odmóżdżarka czy Antychryst, które do tej pory zalegają w
mojej pamięci i nie chcą się rozłożyć.
Jednak Historie
o zwykłym szaleństwie mają coś, czego poprzedni tomik nie miał i, co
więcej, wcale nie potrzebował. Był tak doskonały, jak jego składowe. Tym razem
otrzymujemy coś ponad oddzielne opowieści o piciu, seksie i wyścigach, o byciu
pisarzem i pracy, w której wszyscy chcą nas wydymać. Otrzymujemy całościowy
obraz świata – świata, który oszalał.
Czy możliwym jest, by Charles Bukowski aka
Henry Chinaski, był jedyną normalną osobą na świecie, otoczoną bandą wariatów,
którzy każdego dnia pozwalają wykorzystywać się pracodawcom, kobietom, artystom
udającym, że wiedzą o życiu więcej, niż w rzeczywistości? Nie, z pewnością nie.
Przecież cały zbiór kończy się wyraźnym przyznaniem do winy: Z całą pewnością byłem szalony. Jednak w
świecie Bukowskiego to człowiek prosty, człowiek pracujący, wmawiający sobie
każdego dnia, że jest szczęśliwy w swojej smutnej pracy za najniższą krajową,
jest większym szaleńcem od mężczyzny biegającego po słonecznych ulicach LA i
próbującego zgwałcić przeciętne kobiety o pięknych nogach. Przyznanie się do
szaleństwa nie świadczy o zdrowiu psychicznym, jest jednak krokiem do
samoświadomości, której brak owcom ślepo podążającym do nieistniejącej krainy
wiecznej szczęśliwości.
-
żyjącym czy nieżyjący?
-
nieżyjącym. – złapałem ją za pierś. – Vera, chciałbym wsadzić ci do dupy żywego
dorsza!
-
dlaczego?
-
a cholera wie.
Bohaterowie opowiadań Bukowskiego
zachowują się jak wariaci, ludzie nieprzystosowani do życia w społeczeństwie,
outsiderzy, przestępcy, artyści a nawet miłośnicy groźnych zwierząt. Wszyscy
próbują uciec od tego, co przyjęte zostało za normę, choć nie każdemu z nich
się to udaje. Czasem wystarczyłby po prostu spokój – zamknięcie się we własnym
mieszkaniu i bębnienie w klawisze maszyny, nie zważając przy tym na dzwoniący
telefon. Czy człowiek lubiący przebywać głównie we własnym towarzystwie jest
nienormalny? Bukowski po raz kolejny wyznacza granice normalności, a może
raczej odwraca je, przewrotnie pokazując, że normalny nie znaczy zdrowy, lecz
nie odbiegający od ogólnie przyjętych zasad. A ogół bardzo często się myli.
Historie
o zwykłym szaleństwie mogą nieźle zaleźć za skórę, mogą
zniesmaczyć i zasmucić, rozśmieszyć (to na pewno), a czasem nawet odrobinę
znużyć, bo przecież czytelnik różnie będzie sobie radził z trzystoma stronami
ekstremy. Jedno wiem z pewnością – szaleństwo nie jest tak straszne, jak
mogłoby się wydawać. Norma przeraża dużo bardziej.
Za poznanie opowieści wariata o nie mniej szalonym świecie dziękuję
Moja ocena:
Autor: Charles Bukowski
Tytuł: Historie o zwykłym szaleństwie
Data wydania: 22.10.2016
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 300