czwartek, 17 grudnia 2015

"Jak uleczyć fanatyka" Amos Oz - recenzja


Bolesna sztuka kompromisu


Amos Oz – izraelski pisarz, eseista, wykładowca literatury. Do tej pory nazwisko to było mi znane tylko z artykułów, recenzji i opowieści, kołatało się gdzieś z tyłu głowy, aktywując się raz na jakiś czas bez większych skutków. Zachęcona opiniami Marty z bloga Cuddle up with a good book, postanowiłam wreszcie sięgnąć po twórczość autora. Pozostało tylko odwieczne pytanie – od czego zacząć? Gdy mój wzrok padł na tytuł tej niewielkiej publikacji, klamka zapadła.




Jak uleczyć fanatyka to króciutki zbiór trzech wykładów, które autor wygłosił w Tybindze w 2002 roku, a więc po ataku terrorystycznym z 11 września. Choć sam tytuł mógłby świadczyć o tym, iż Oz ma dla nas remedium na szerzący się fanatyzm, jego teksty nie dają jasnej odpowiedzi, lecz raczej naświetlają naturę tej zgubnej postawy. Pozwalają czytelnikowi nie tylko przyjrzeć się opisywanemu konfliktowi palestyńsko-izraelskiemu, ale także zmuszają do rozliczenia się z własnym światopoglądem.



Nie, fanatyzm jest obecny prawie wszędzie i w spokojniejszych, bardziej cywilizowanych formach występuje wokół i być może tkwi także w nas samych. Czyż nie znamy przeciwników palenia papierosów, którzy spaliliby człowieka żywcem, gdyby przy nich sięgnął po papierosa? (...)Oczywiście nie twierdzę, że każdy, kto przeciw czemuś protestuje, jest fanatykiem, skądże. (...) Ja mówię, że ziarno fanatyzmu zawsze tkwi w kategorycznym przekonaniu o bezwzględnej słuszności, tej pladze wielu stuleci.



Wywody autora zachwycają nie tylko jasnym określeniem problemu, ale przede wszystkim stylem, sposobem pisania (mówienia), w którym co chwilę znaleźć możemy anegdotę – Oz sam przyznaje, że ma skłonności do dygresji – a także całą masę humoru i ironii. Zresztą właśnie humor jest według autora najlepszym sposobem walki z fanatyzmem. ... jeżeli masz poczucie humoru, możesz być częściowo uodporniony na fanatyzm – pisze Oz i rozważa nad zamknięciem poczucia humoru w pigułce, którą można by podać każdemu. Ta niesamowita lekkość wykładów pisarza sprawia, że czyta się je z niekłamaną przyjemnością oraz, co bardzo istotne, ze skupieniem i uwagą, które pozwalają nam wynieść z nich naprawdę wiele.



Nie da się jednak ukryć, że choć Oz rozprawia o ewolucji i idei fanatyzmu, najbardziej interesuje go konflikt w jego kraju. Rozmyśla nad jego przyczyną i stara się znaleźć rozwiązanie. Wybiera jedno – bolesne, ale najlepsze. Kompromis, który jak zauważa, przez wielu Europejczyków uznawany jest za synonim oportunizmu. Autor przemianowuje to słowo, nadaje mu nowe znaczenie – dla niego kompromis znaczy tyle samo co życie. Jego przeciwieństwem jest zaś fanatyzm i śmierć. Dlatego dla swojego kraju pragnie właśnie kompromisu, który przyrównuje do rozwodu, przykrego podziału niewielkiego mieszkania, w którym żyją dwie osobne jednostki, mające święte prawo się w nim znajdować. Autor liczy na to, że po pewnym czasie będą gotowe, by zaakceptować podział, przejść do salonu i wspólnie napić się kawy.



Wykłady autora mają na celu wyostrzyć nasze zmysły na fanatyzm, który kryje się nie tylko pod postacią zamachowców i tłumów wywrzaskujących swoje racje. To postawa, która może mieścić się we wszystkich aspektach życia społecznego, jest zaraźliwa niczym najgorszy wirus i potrafi opętać każdego z nas. Dlatego Oz zachęca do przyjrzenia się sobie i swojemu otoczeniu w sposób krytyczny, do zauważenia błędów i potknięć, do śmiania się z siebie. Jego poglądy są dalekie od żarliwości. Są wyważone, a przede wszystkim zdroworozsądkowe – Oz wyraźnie opowiada się po jedynej możliwej stronie, stronie pokoju. 


Moja ocena: 6/10

Autor: Amos Oz
Tytuł: Jak uleczyć fanatyka
Liczba stron: 62