środa, 7 października 2015

"Świat według Garpa" John Irving - recenzja



Irvingowy zawrót głowy


Świat według Garpa był moją pierwszą przygodą z twórczością Johna Irvinga, niesamowitą literacką podróżą, która rozpoczęła miłość do tego autora. Miłość trwa a ja nadal czytam. Jednak to właśnie ta powieść na zawsze będzie dla mnie niczym pierwszy pocałunek dla pary zakochanych – cudownym wspomnieniem, do którego zawsze warto powrócić.




Tytułowy Garp jest wynikiem prawie niepokalanego poczęcia. Jego matka, Jenny Fields, przez całe życie nie chciała mieć z mężczyznami nic wspólnego. Pomimo że nie raz próbowano ją swatać (Jenny rzuciła studia bez żalu, gdy zobaczyła, że jej koleżanki zajmują się chłopcami sumienniej, niż literaturą), opierała się niczym żołnierz przed siłami nieprzyjaciela. Choć mężczyźni ją odrzucali, pragnęła mieć potomka. I, jako pielęgniarka pracująca w czasie wojny, znalazła sposób na to, by spłodzić dziecko nie wiążąc się przy tym z mężczyzną.



S. T. Garp zawsze podejrzewał, że umrze młodo. „Jak mój ojciec – pisał – jestem spod znaku krótkości. Jestem człowiekiem jednego strzału."



Życie Garpa nie należało do całkiem normalnych – tego można było spodziewać się już po samym sposobie poczęcia. I tak też nasz bohater, wraz ze swoją ekscentryczną matką, zajmuje przyszpitalną przybudówkę szkoły, w której Jenny pracuje jako pielęgniarka. Choć odmówiła związku z mężczyzną, teraz dla dobra syna zatrudniła się w męskiej szkole, żyjąc obok całej chordy chłopców. Dzięki niej Garp będzie miał o czym pisać w przyszłości – postanawia bowiem zostać pisarzem, zarażony literacką manią, którą wyssał z mlekiem matki.



Leżeć w infirmerii Steering to prawdziwy orgazm dla miłośników literatury! Nareszcie szpital, w którym jest co poczytać.

Po dwunastu latach pobytu Jenny w Steering utarł się wśród szkolnych bibliotekarek pewien zwyczaj: kiedy nie miały poszukiwanej książki, mówiły: „Może ma infirmeria”.



Literatura jest bardzo istotnym punktem powieści Irvinga. S. T. Garp pragnie być pisarzem, Jenny zaś, która po latach urasta do rangi feministycznego guru, pisze powieść o swoim życiu – co niewątpliwie ogromnie odbija się na jej synu, który szczerze wątpi w literackie umiejętności matki. Autor ukazuje również niezbyt przyjazny świat marketingu, chwile zwątpienia i braku weny, trudy czytania negatywnych recenzji, które potrafią poważnie nadszarpnąć ego. Świat według Garpa, choć nie opowiada wyłącznie o światku literackim, ale także o szarej codzienności, zawiera wiele istotnych w życiu pisarza momentów, które mogą raz na zawsze zniszczyć jego miłość do wykonywanego zawodu. Irving cytuje także utwory Garpa, które łudząco przypominają pisarski dorobek samego autora. Znajdziemy tam cyrki, niedźwiedzie, Wiedeń i całą gamę motywów znanych nam z twórczości Amerykanina. Nietrudno oczywiście domyślić się, że Garp stanowi swojego rodzaju alter-ego Irvinga. Ja jednak jestem daleka od postrzegania bohatera przez pryzmat autora i vice versa. Nie zmienia to oczywiście faktu, iż pewne niuanse, mrugnięcia okiem do czytelnika z pewnością ucieszą niejednego fana.



Garp doszedł do wniosku, że jego zwolennicy rekrutują się głównie spośród włóczęgów, porzuconych dzieci, niedorozwiniętych dorosłych, dziwaków i bardzo nielicznych obywateli o upodobaniach nieperwersyjnych.



Wychowany przez matkę feministkę (to określenie właściwie nie odpowiada Jenny, nadane zostało odgórnie, a ona postanowiła się z tym pogodzić) Garp boryka się nie tylko z brakiem ojca, a zatem męskich wzorców, ale także z istotą samej męskości w dzisiejszym świecie. Irving zajmuje tu bardzo nowoczesne stanowisko, które niejednego konserwatystę przyprawiłoby o zawał serca. Nasz bohater, jako ten, który może pozwolić sobie na siedzenie w domu, zajmuje się zatem dziećmi i domem, sprząta i gotuje, gdy jego żona pracuje. Aż dziw, że autor opisuje życie w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Irving nie zapomina jednak o psychologii postaci, dlatego nie spodziewajcie się sielankowego życia małżeńskiego w wykonaniu Garpa i Helen. Nie są oni idealnym związkiem, a autor bez mrugnięcia okiem wypunktowuje wszystkie ich grzeszki.



W powieści Irvinga nie zabraknie humoru – choć materia, w której porusza się autor nierzadko nie sprzyja uśmiechowi. Dlatego czasem jest to czarny humor, innym razem uśmiech przez łzy. Autor pisze pięknie, potoczyście, a także, czego często wymaga sytuacja, wulgarnie (przecież między innymi o wulgarności jest ta książka). Każdy jej rozdział jest wart przeczytania, każdy zapada w pamięć. I chociaż wiele jej fragmentów powoduje, że łzy szklą się w oczach, wiem, że będę do niej wracać.



Wspomnienia i historie osobiste – wszelkie przypomniane urazy naszego nieznaczącego życia – to podejrzany model dla powieści, głosił Garp. „Powieść musi być zrobiona lepiej niż życie” – pisał.



Chciałabym podsumować powieść Irvinga, jednak jak podsumować pierwszy pocałunek? 


Moja ocena: 8/10
 
Za możliwość przeczytania książki ponownie dziękuję:

Autor: John Irving
Tytuł: Świat według Garpa
Liczba stron: 616
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka