poniedziałek, 16 maja 2016

"Hollywood" Charles Bukowski - recenzja



 Ćma barowa w Hollywood

 

Gdybym miała do wyboru wypić filiżankę kawy w towarzystwie nielubianego przeze mnie pisarza, dajmy na to… Mickiewicza, bądź uchlać się do nieprzytomności u boku Charlesa Bukowskiego, szybko wybrałabym pierwszą opcję. Stary Świntuch nie należał do najbardziej towarzyskich osób na świecie, jednak nie to jest powodem mojej decyzji. Jest nim zdrowy rozsądek, który podpowiada mi, że gdybym raz poszła w tango z panem B., szybko bym z niego nie wróciła. Bo Bukowski uzależnia jak heroina i smakuje jak doskonała whisky – nie da się go rzucić ot tak, ale przynajmniej nie ma się po nim kaca. Jest za to poczucie pustki i myśl nieznośnie brzęcząca w głowie: coś z tym światem jest poważnie nie tak.




Tym razem Henry Chinasky zabiera nas w podróż po jedynym w swoim rodzaju Hollywood, w którym alkohol leje się strumieniami, a każdy ekscentryczny reżyser mianuje się geniuszem. W tym egoistycznym, szalonym i pełnym sprzeczności środowisku Henry znajduje się właściwie z przypadku – został poproszony o napisanie scenariusza, którego z początku wcale nie miał zamiaru pisać. Z czasem jednak zmienia zdanie i, u boku żony Sary i niesamowicie zapalonego do pracy Jona Pinchota, wkracza w świat filmu w niepowtarzalnym stylu.



Oczywiście, specyficznego posmaku dodawał temu wszystkiemu fakt, że wśród sławnych i bogatych roiło się od durnych cip i palantów, którzy załapali się gdzieś po prostu na korzystną listę płac albo wzbogacili się dzięki głupocie szerokiej publiczności. Zwykle nie mieli za grosz talentu, wizji ani ducha, choć w oczach publiczności uchodzili za pięknych, godnych szacunku i podobnych bogom. Zły gust zrodził dużo więcej milionerów niż dobry gust.



Hollywood jest przedostatnią powieścią autora, historią powstawania Ćmy barowej, w której główne role zagrali Mickey Rourke i Faye Dunaway. Bukowski z humorem i uszczypliwością opisuje proces powstawania scenariusza, który miał nigdy nie powstać, a także tę dużo trudniejszą część – produkcję. O ile stworzenie potencjalnego dzieła na papierze wydaje się bułką z masłem, tak poszukiwanie sponsorów, aktorów i reszty obsady okazuje się koszmarem, w którym dojść może nie tylko do oddawania się za pieniądze bogatym choć starym Rosjankom, lecz także do protestów głodowych i obcinania palców piłą mechaniczną. O tak, w branży filmowej trzeba mieć nie tylko otwarty umysł, ale także twardy tyłek. Bukowski przesadza, opisuje ekstremę, ale przez to tak bardzo udaje mu się zbliżyć do prawdy – w Hollywood nie ma miejsca na półśrodki.



Autor znów pokazuje się nam jako wielki krytyk i rasowy prześmiewca, który nie zostawia suchej nitki na filmowym światku, pełnym „genialnych” twórców, bezwzględnych biznesmanów i pustych gwiazdek. Ekscentryczny i specyficzny autor, piszący o doświadczeniach swojego życia, barowych bójkach, pijackich ciągach i licznych kobietach, które dzieliły jego styl życia, nie był tam najbardziej egzotycznym ptakiem. Jednak z pewnością niezbyt zrozumianym. Choć Chinasky na każdym kroku przekonywany jest o uwielbieniu sławnych czytelników, którzy znają wszystkie jego dzieła, z łatwością zauważamy, że to tylko ciche porozumienie między znanymi ludźmi, którzy łaskawie wpuszczają go do grona Artystów przez duże A. Henry jednak zna swoją wartość, przeżył niejedno i niejedno wypił, a to znacząco zbliżyło go do poznania smutnej i brudnej prawdy o człowieku. Nie pragnie dopchać się do koryta, nie potrzebuje sławy ani pieniędzy – na starość udało mu się zarobić tyle, by nie martwić się, że następnego dnia nie będzie miał co pić. W przeciwieństwie do ludzi z fabryki snów nie ma marzeń ani roszczeń, dlatego zamiast dbać o wygląd czy uznanie czytelników, skupia się na obserwacji. I chociaż jego celne uwagi momentami nikną w natłoku szalonych historii, nie trudno jest zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad tym, co Bukowski podaje nam w przepysznej i sowicie podlanej ironią formie.



Hollywood może zaskoczyć niektórych fanów autora – tym razem nie uświadczymy bowiem pijackich ekscesów, burd i seksu. Bukowski uspokoił się, ustatkował, a na dowód tego pije głównie czerwone wino, odwiedza tor wyścigowy, choć raczej jako pogodzony z losem hazardzista niż napalony na wygraną młokos. Jego życie jest spokojniejsze, lecz z pewnością nie mniej ekscytujące. Nadal pełno w nim ekscentryków, szaleństwa i alkoholu. Jednak, tak jak i w ostatniej powieści autora, w Hollywood nie zabraknie ciągle powtarzającego się motywu śmierci. Bukowski przedstawia się nam jako jedyny ocalały – mężczyzna, który przeżył pomimo okropnego stylu życia. Innym się nie udało, a autor niejednokrotnie wspomina o tym, że niebawem musi nadejść jego kolej.



Hollywood to obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów autora, dla każdego, kto chce poznać brudy i machlojki tego smutnego miejsca, które nie tylko tworzy marzenia, ale także rozdeptuje je na miazgę. Bez owijania w bawełnę, jak to tylko Bukowski potrafi. 

Moja ocena:
Za możliwość udania się do Hollywood razem ze Starym Świntuchem dziękuję


Autor: Charles Bukowski
Tytuł: Hollywood
Data wydania: 21.01.2016
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 250

A dziś zostawiam Was także z utworem muzycznym.

15 komentarzy:

  1. Brzmi smakowicie, uwielbiam Bukowskiego i historie, które pokazują kulisy wielkiego świata. "Zły gust zrodził więcej milionerów niż dobry gust" - jakie to celne i jakie prawdziwe...! O świecie celebrytów, bez owijania w bawełnę, arcyciekawie opowiadał również Truman Capote w wywiadzie, jaki przeprowadził z nim Lawrence Grobel ("Truman Capote. Rozmowy"). Chyba już kiedyś wspominałam Ci o tej książce (?), ale nie zaszkodzi ponownie, bo to wyśmienita rzecz - na pewno Ci się spodoba, nie mniej niż proza Bukowskiego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie myślę, że "Hollywood" może być strzałem w dziesiątkę ;) Choć ten Bukowski to już nie ten sam Świntuch, a raczej stateczny stary pijaczek. Ale cudownie opisuje ówczesne gwiazdki, reżyserów i ekipę z "Ćmy barowej", można się nieźle ubawić.
      Tak, wspominałaś już o tej książce, a ja nadal jej nie znam! Jednak z pewnością w końcu po nią sięgnę, bo Trumana uwielbiam :)

      Usuń
  2. Nie znam twórczości autora, nie czytałam również podobnej książki więc jestem zainteresowana. A tym tekstem o piciu z Mickiewiczem kupiłaś mnie od początku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to zapoznaj się z nią koniecznie! Bukowski nie ma sobie równych, chociaż nie każdemu ta literatura odpowiada - jest dość brutalna i surowa, często wulgarna. W każdym razie ja bardzo polecam :) To dużo lepsze niż Mickiewicz ;) (myślę, że dużo osób mogłoby mnie za to zlinczować, ale co tam)

      Usuń
  3. Twój wstęp do recenzji jest dosyć niespotykany, ale za to jaki zachęcający :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe bardzo dziękuję, staram się jak mogę :)

      Usuń
  4. Autora znam, ale ten tytuł dopiero przede mną. Książka bardzo bardzo mnie zaintrygowała. Wszystko dzięki Twojej recenzji.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie muszę polecać, skoro już dałaś się porwać Bukowskiemu :) "Hollywood" jest nietypową powieścią w jego dorobku, ale uważam, że bardzo wartościową, a przy tym niesamowicie ironiczną. Mam nadzieję, że uda Ci się po nią sięgnąć:)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  5. Widzę że nie tylko ja za Mickiewiczem nie przepadam za Mickiewiczem. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam twórczości tego autora. Wstyd? chyba tak! Pisząc o uszczypliwości autora mam chęć poznać jego twórczość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden wstyd - raczej okazja do nadrobienia zaległości:) Jeśli zastanawiasz się od czego zacząć, to polecam "Z szynką raz!" - idealna lektura na początek. Albo się zakochasz, albo nie, innego wyjścia nie ma.

      Usuń
  7. Przytoczony w recenzji cytat jakże prawdziwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki już dar Bukowskiego - nie dość, że był błyskotliwy, to jeszcze uderzał w samo sedno.

      Usuń
  8. Moja ulubiona książka Bukowskiego. 100% w tym racji. Najlepszy fragment jak opisuje windę w hotelu i jego korytarz...

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, za każdy jestem niezmiernie wdzięczna :)
Pamiętaj jednak o netykiecie. Wiadomości niecenzuralne, obelżywe i niezwiązane z tematem będą kasowane bez mrugnięcia okiem. Jeśli chcesz, żebym do Ciebie zajrzała, zostaw swój adres pod komentarzem :)