Bukowski na bis
Tak, nie przywidziało się Wam – to znowu Bukowski. Stary, dobry Świntuch, którego czytam ostatnio stanowczo za dużo. Chociaż czy może istnieć coś takiego jak za dużo dobrej literatury? Szczerze wątpię. Kolejna porcja opowiadań od Oficyny Noir sur Blanc uświadamia mi dwie rzeczy. Primo: proza Bukowskiego ma w sobie tyle desperacji i poczucia krzywdy, że czytając ją w nieodpowiednim momencie życia można nabawić się poważnej depresji. Secundo: coś musi być ze mną konkretnie nie tak, skoro tak często sięgam po tę twórczość.
Na
południe od nigdzie. Zapiski żywcem pogrzebanego to
niewielki zbiór opowiadań, w którym oczywiście nie mogło zabraknąć
sztandarowych tematów, jakimi są seks, alkohol, konie, bieda itd., itp. O tym
pisać nie będę. Czemu? Bo to nie pierwsza recenzja prozy pana B., którą tu
zamieszczam, a powtarzanie się nie leży w mojej naturze. Dlatego, tak samo jak
w przypadku poprzedniej opinii, postaram się wyłuskać dla Was to, co w tej
książce najlepsze, crème de la crème. Jeśli choćby trochę znacie Bukowskiego,
lub też wiecie, co myślę o jego twórczości, możecie się domyślić, że ową
śmietanką nie jest brudny, obleśny erotyzm, zachlewanie się do nieprzytomności
ani tym bardziej maniakalne ślęczenie nad „Informatorem wyścigowym”. Nie, tym razem to coś dużo bardziej
wyrafinowanego, coś, o czym pisze wielu, choć nie w tak zawoalowany a przy tym
niesamowicie przygnębiający sposób. Samotność.
Już w pierwszym opowiadaniu, o znaczącym
tytule Samotność, dostajemy od
Bukowskiego precyzyjny cios między oczy. Czy napis SZUKAM KOBIETY naklejony na szybie zaparkowanego samochodu
wystarczy, by zainteresować człowieka spełnionego i szczęśliwego? Nie, ale
opowiadania Bukowskiego nie są zaludnione tego typu ludźmi. To nieszczęśnicy
poszukujący swojego miejsca na ziemi, miłości lub chociażby spokoju. Żadna z
tych rzeczy nie jest im dana, a jeśli już uda im się dopchać do koryta, czerpać
z niego przez chwilę, to wkrótce i tak zostaną brutalnie odepchnięci i
zostawieni z niczym. Kobieta decydująca się odwiedzić mężczyznę poszukującego
partnerki szybko zauważa, że jest on nie tylko nudny, ale także napastliwy, a
dodatkowo posiada naprawdę wstrętny tyłek. My zaś widzimy, że zarówno ona jak i
on są do granic wręcz pozbawieni nadziei na uciszenie samotności. On pije, ona
udaje, że nadąża za rozmową o orgiach, które mogłyby uratować nieszczęśliwy
związek. Oboje jednak wiedzą, że rozmijają się w sposób całkowicie uniemożliwiający
im komunikację. Ten tragiczny obrazek to dopiero początek zapisków ludzi
pogrzebanych żywcem, trwających w zawieszeniu, żywych, choć do złudzenia
przypominających umarłych.
Na
południe od nigdzie jest zbiorem pełnym perełek, tekstów tak
smakowitych, że z pewnością będziecie chcieli do nich powrócić. To doskonała
kompilacja opowiadań autobiograficznych, jak Pach-pach o kurtynę czy Wszystkie
odbyty świata, włącznie z moim oraz tych, w których Bukowski popuszcza
wodze fantazji. One należą do moich ulubionych: wspomniana wyżej Samotność, przygnębiające Nie tędy droga do raju, brutalne Przestań pan gapić się na moje cycki i
największa, najsilniej błyszcząca perełka, Miłość
za 17,5 dolara. Tylko Bukowski jest w stanie oddać w tak prozaiczny sposób
miłość mężczyzny do manekina, jego cichą obsesję i ciągłą ucieczkę od kobiet,
które, nie da się ukryć, są głośne i przerażające. Widać więc, że prawdziwe
uczucia jednak istnieją, choć w świecie widzianym oczyma Bukowskiego wyglądają
one zupełnie inaczej niż w naszym, szarym i spokojnym. Czy to czyni je
gorszymi? Wielu powiedziałoby, że tak. Miłość do manekina można poczytać
wyłącznie za objaw poważnej choroby psychicznej. Dajemy całych siebie a w
zamian otrzymujemy szczęście i spełnienie. Tak, to rzeczywiście brzmi jak wariactwo.
Tym razem obyło się bez większych zawodów.
No, może oprócz posłowia, które okazało się tekstem zupełnie niepotrzebnym –
nie mam go jednak Bukowskiemu za złe, bo to przecież nie jego wina. Na południe od nigdzie to zbiór
wyjątkowo równy, przytłaczający tematyką, jednocześnie ratujący nas przed popadnięciem
w stan depresyjny sporą ilością ironii. Jak to u Bukowskiego: kiedy nie masz za
co pić, a ktoś niebawem zabierze ci dach nad głową, pozostaje tylko krzywo się
uśmiechnąć i kpić z całego świata.
Moja ocena:
Za powtórkę z Bukowskiego dziękuję
Autor: Charles Bukowski
Tytuł: Na południe od nigdzie
Data wydania: 12.05.2016
Wydawnictwo: Noir sur Blanc