niedziela, 1 października 2017

"Ostatni autobus i inne opowiadania" Truman Capote - recenzja



Smaczny deser


Niedawno mieliśmy przyjemność poznać pisarskie wprawki Harper Lee – Idź, postaw wartownika wywołało niemałe zamieszanie w literackim światku. Teraz do rąk czytelników trafiają wczesne teksty kolejnego doskonałego pisarza, Trumana Capote’a. Jednak, podobnie jak w przypadku pierwszego utworu Lee, jest to lektura przeznaczona dla tych, którzy twórczość amerykańskiego autora znają (i uwielbiają). Tym niezaznajomionym dobrze radzę – Ostatnim autobusem się kończy, a nie zaczyna. 

 


Na zbiór Ostatni autobus i inne opowiadania składają się wczesne teksty Capote’a, które wybrane zostały spośród notatek i szkiców autora, przechowywanych w Archiwum Trumana Capote’a w Nowojorskiej Bibliotece Publicznej. Czy są to dzieła wybitne? Skądże znowu! Jednak przecież nikt nie oczekuje wybitności od młodego człowieka, próbującego odnaleźć swój niepowtarzalny styl. Capote odnalazł go dość szybko, choć, jak możemy zauważyć, jego doskonalenie wiązało się z ciężką pracą.



Utwory Capote’a zasiedlają outsiderzy, ludzie niedopasowani do ogółu społeczeństwa, dziwacy, (żeby przywołać tylko Śniadanie u Tiffany’ego czy Harfę traw), których jednak nietrudno zrozumieć, dzięki niesamowitej empatii autora i umiejętności kreślenia portretów pełnych delikatności, ulotności i tej specyficznej aury inności. W Ostatnim autobusie doskonale widzimy zalążki zdolności do zrozumienia drugiego człowieka, choć nie da się ukryć, iż w niektórych przypadkach są one dalekie od doskonałości, bazujące na kliszach zamiast obserwacji. Jednak już wtedy Capote zainteresowany był przede wszystkim tym, co odmienne – w jego opowiadaniach pojawiają się zatem włóczędzy, wariatki, kleptomanka, uciekinier, a nawet kobiety, które podczas herbatki planują morderstwo. I ci bohaterowie są najmocniejszymi elementami utworów z tego zbioru, skonfliktowani z rzeczywistością, zagubieni lub po prostu nieskorzy do dopasowania się do ogółu. Chyba najlepszym tego przykładem okazuje się panna Belle Rankin, stara miejscowa dziwaczka, która odmawia sprzedania swoich pięknych kamelii, choć nie ma pieniędzy na jedzenie. Panna Belle jest pośmiewiskiem, jednak nie jej odmienność lecz starość jest tym, co najbardziej interesuje Capote’a. Starość, która przyszła wraz z samotnością, opuszczeniem. Wszystko kończy się dopiero w momencie śmierci – wtedy nawet najbardziej obcy, pomarszczony człowiek młodnieje, stając się piękną i wcale nie tak obcą rzeczą.



W zbiorze znajdziemy kilka naprawdę dobrych, wyróżniających się opowiadań, jak chociażby doskonałe Jeśli ciebie zapomnę, które w moim odczuciu stanowi najjaśniejszy punkt Ostatniego autobusu. To coś więcej, niż autorska wprawka. To delikatny, przejmujący obraz młodej kobiety czekającej na pożegnanie z ukochanym – krótki acz niesamowicie sugestywny, w którym oczekiwanie na smutek i zawód rozstania staje się pierwszym poważnym korkiem w dorosłość. Pozostawia bohaterkę w zawieszeniu, w stanie prawie-szczęścia, w którym marzenie za chwilę zostanie zestawione z rzeczywistością. Piękny, dojrzały tekst, idealnie pokazujący to, jakim pisarzem Capote się stanie.



To, za co czytelnicy kochają Capote’a – jego proste, subtelne zdania, błyskotliwość i doskonale dopracowani bohaterowie – w Ostatnim autobusie jest widoczne, choć nie sądzę, by mogło zaspokoić pragnienia fanów jego prozy. Jest to raczej przyjemny deser, na który skusiliśmy się po obfitym, przepysznym obiedzie. Nie radziłabym jednak od niego zaczynać. Wtedy z łatwością stracicie ochotę na danie główne. 

Moja ocena: 6/10


Za możliwość poznania umiejętności młodego Trumana, dziękuję
Autor: Truman Capote
Tytuł: Ostatni autobus i inne opowiadania
Data wydania: 12.09.2017
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Rebis