czwartek, 31 sierpnia 2017

Dzień Blogów - moi ulubieńcy


Dziś obchodzimy Dzień Blogów – tak, dobrze Wam się wydaje, kalendarz świąt nietypowych poszedł w ruch. Postanowiłam wykorzystać tę okazję, by opowiedzieć Wam trochę o blogach, które uwielbiam odwiedzać, o blogerach, których szanuję za warsztat, styl, inteligencję czy poczucie humoru. Choć odwiedzam naprawdę sporo blogów, ulubieńców mam niewielu. Trzymam się ich mocno i nie zamierzam puścić.


http://lezeiczytam.blogspot.com/

Bloga Leżę i czytam śledzę od samego początku jego istnienia. Okazało się bowiem, że Marta nie tylko potrafi pisać (i to jak!), ale przede wszystkim czyta jak przystało na panią psycholog – dla pogłębionej analizy, a nie zwykłego odprężenia. Stąd też na jej blogu nie pojawiają się raczej książki, które z powodzeniem można by nazwać substytutem filmu akcji. Znajdziecie tam takich autorów jak Michelle Houellebecq, Stefan Zweig, Jerzy Pilch, Javier Marías czy jej ukochany Jacek Dehnel (którego właśnie dzięki Marcie zaczęłam poznawać). Niestety ostatnio autorka zamilkła, ja jednak liczę na to, że niebawem znów będzie mi dane czytać jej wnikliwe teksty.
A jeśli macie ochotę zobaczyć, co udało nam się spłodzić, zapraszam do zapoznania się z cyklem W duecie o książce u Marty i u mnie.


http://dosiakksiazkowo.blogspot.com/


Dosiak to prawdziwa weteranka blogosfery. Ale w głowie jej się nie poprzewracało, nie zamieszcza 10 postów w tygodniu, nie wyszarpuje zewsząd egzemplarzy recenzenckich i czyta tylko to, na co naprawdę ma ochotę. A znajdziecie u niej kryminały i horrory, trochę reportażu (choć autorka narzeka, że stanowczo za mało czyta literatury tego typu), ale także seriale, filmy a nawet gry. Pisze rzadko, bo to strasznie zajęte stworzenie, które marzy o wynalezieniu ustrojstwa wydłużającego dobę – jeśli macie jakieś pomysły, piszcie do niej, z pewnością będzie wdzięczna.
Dosiak to także jedna z najlepszych rozmówczyń, jakie spotkałam w blogosferze. Nasze rozmowy potrafią ciągnąć się tygodniami, a najdłuższa z nich była tak rozbudowana, że zacinała mi Internet (nie przesadzam!).
http://swiat-bibliofila.blogspot.com/

Kolejne zaszczytne miejsce otrzymuje Ciacho, autor Świata Bibliofila, facet tak rozkochany w fantastyce, że to właśnie do niego zwróciłabym się po poradę w kwestii wyboru książki z tego gatunku (a później poszłabym ją przyklepać u Kasi z Kącika z książką). Chociaż początkowo sądziłam, że nasze gusta są raczej odległe, szybko zauważyłam, że on zakochuje się w moim ulubionym Johnie (Irvingu), a ja dzięki niemu jakoś bardziej pożądliwie patrzę na jego Johna (Steinbecka). Jednak, jak wiemy, dla Ciastka król może być tylko jeden – Stephen King, nazywany pieszczotliwie Mistrzuniem. Jeśli chcecie na jego blogu obrazić Kinga, równie dobrze możecie dodać po tym, że Barça to Wasza ulubiona drużyna. Nic nie jest w stanie tego naprawić. 
http://literackie-skarby.blogspot.com/

To jeden z tych blogów, które odwiedzam, by szukać inspiracji do lektury. Jeśli zaglądacie do mnie częściej, prawdopodobnie wiecie, że moim powoli spełnianym marzeniem jest czytanie literatury nieanglojęzycznej – w dzisiejszych realiach to wcale nie jest takie proste. Dlatego Naia jest dla mnie jak kompas, pokazuje, gdzie można iść. Zwłaszcza w kwestii literatury czeskiej, bo to właśnie ona przeważa na jej blogu.
Jednak do odwiedzania Literackich skarbów skłania mnie coś jeszcze, coś dużo ważniejszego. Mam taką słabostkę – uwielbiam inteligentnych ludzi, którzy potrafią pisać. No cóż, jedni lubią czekoladę, inni wódkę, a ja lubię czytać i nic na to nie poradzę. 

https://trans-ksiazkowy.blogspot.com/

A to moje nowe odkrycie – blog świeżutki, jak ciepła bułeczka (i równie pyszny). Filip twierdzi, że jest osobą zakręconą, ale o dziwo jest w stanie nie kręcić się podczas pisania swoich długaśnych tekstów, w których do głosu dochodzi jego analityczny umysł. Tak, moi drodzy, autor nie pisze, że lubi bo lubi (i koniec kropka, a spróbuj się kłócić, to Cię znajdę i zniszczę!). Wyjaśnia, podaje przykłady, logicznie argumentuje, a pisze przy tym po prostu dobrze.
Co znajdziecie na Transie Książkowym? Już teraz można zauważyć różnorodność – jest i klasyka, i powieść współczesna, są tomiki poezji (!) a nawet manga. Myślę, że Filip jeszcze nie raz mnie zaskoczy, a ja z chęcią będę podpatrywać, jak prężnie jego blog się rozwija.

Wybrałam moją topową piątkę, jednak blogów, które lubię i szanuję, jest znacznie więcej. Oto lista Wielkich Pominiętych:
  • Co przeczytałam znam od „momentu poczęcia” i odwiedzam z przyjemnością. Przy okazji należy wspomnieć, że Dorotka jest szczęściarą mogącą czytać w pracy, dlatego tak zasuwa z lekturą. Zaglądajcie i zazdrośćcie jej!
  • Kącik z książką kolejna weteranka, która pisać może o wszystkim – fantasy, kryminale, horrorze, bajkach dla dzieci i poradnikach. W tym kąciku znajdziecie niejedno i, co istotne, zostaniecie ugoszczeni po królewsku.
  • Tyle liter przed oczami chociaż autorka jest psychofanką Knausgårda (zgadnijcie, jak nazywa się jeden z jej kotów!), znajdziecie u niej także innych autorów. To wymagająca blogerka, która za darmo nie chwali. A to lubimy.
  • Owca z książką kto nie zna Owcy? To jedyna blogerka, której jesteście w stanie wybaczyć pożeranie książek.
  • Klub A+A, czyli kolejne miejsce, z którego czerpię inspirację. Panowie nie boją się różnorodności, a przy okazji jak dobrze się ich czyta!
  • Między sklejonymi kartkami pamiętacie co mówiłam o inteligentnych, dobrze piszących ludziach? No właśnie, a powtarzać się nie lubię.

Więcej pisać nie będę! Bo przecież ile można? Pewnie zapomniałam o kimś ważnym i później będzie mi głupio. Ale trudno, worek pokutny już przygotowany. 

A jakie są Wasze ulubione blogi? Podsyłajcie linki, żebym nie przegapiła czegoś ważnego!