Zagrożony gatunek
Czy zachwyt i przerażenie mogą iść ze sobą w parze? Jak najbardziej, jeśli mówimy o utworach Margaret Atwood. Oryks i Derkacz, powieść wznowiona przez wydawnictwo Prószyński i S-ka, jest kolejnym po Opowieści podręcznej dziełem autorki, które pozbawiło mnie tchu.
„Adam nazywał wszystkie żywe zwierzęta, MaddAddam nazywa martwe. Chcesz zagrać?”
Kto by pomyślał, że homo sapiens będzie
tak bliski wyginięcia? Yeti jest ostatnim przedstawicielem tego gatunku –
brudny, osamotniony, głodny. Otaczają go Derkaczanie, piękni i idealni,
przypominający ludzi, choć całkowicie obcy. Stworzeni na podobieństwo
człowieka, pozbawieni potrzeby rywalizacji i niezdrowego popędu płciowego. Yeti
znał mężczyznę, który ich sobie wyśnił. A teraz, gdy świat już prawie się
skończył, nie może pogodzić się z jego śmiercią. Jego i ich ukochanej Oryks.
Atwood ukazuje nam świat po i przed
zagładą, choć ten drugi widzimy jedynie dzięki reminiscencjom Yeti, jeszcze w
czasach, w których nosił imię Jimmy. Przeplatają się one z rozmyślaniami o
obecnej sytuacji bohatera, jego próbami zdobycia jedzenia czy spotkaniami z
Derkaczanami. Sam Yeti zaś zdaje się być dużo silniej związany z przeszłością,
niż teraźniejszością, choć to właśnie wspomnienia przynoszą mu najwięcej bólu i
zmuszają go do ciągłego rozpamiętywania, zadawania pytań: Czy mogłem coś
zmienić? Czy mogłem to powstrzymać?
Choć mogłoby się wydawać, że wizja
kanadyjskiej autorki daleka jest od ziszczenia się, nie można zarzucić jej
postawienia złej diagnozy. Atwood bezwzględnie wypunktowuje wszelkie niszczące
zachowania człowieka, począwszy od genetycznie modyfikowanej żywności, a
skończywszy na ingerowaniu w ludzkie DNA. Oczywiście w jej wizji wszystko to
zostało zintensyfikowane, niejednokrotnie posunięte do granic absurdu, jak chociażby
rytuał godowy Derkaczan. Nie zmienia to jednak faktu, że świat przedstawiony w Oryks i Derkaczu przeraża właśnie przez
wzgląd na swoje prawdopodobieństwo i podobieństwo do tego, co obserwujemy we
współczesnej nauce.
Mówiąc o Oryksie i Derkaczu nie sposób nie wspomnieć o sposobie pisania
autorki, prostym choć skupionym na szczególe. To jednak tylko jedna strona tej
powieści, ta bardziej oczywista. Atwood doskonale wie, że bez wyraźnej zmiany języka, bez stworzenia nowomowy,
nie osiągnie tego, co w każdej antyutopii przeraża najbardziej – ingerencji w
każdy, nawet najdrobniejszy aspekt życia jednostki. Mamy więc nowe wynalazki,
jak świniony, istoty przypominające świnie, w których hoduje się ludzkie
organy, czy kurczakiść, organizm kuropodobny, pozbawiony głowy lecz posiadający
dwadzieścia grubych łapek, prawie gotowych do wrzucenia w panierkę i
pochłonięcia przez głodny tłum. Autorka dokłada do tego kolejną cegiełkę,
rozmyślnie dzieląc swoich bohaterów, ale i całe społeczeństwo na ludzi liczb, ludzi słów i ludzi obrazów.
Pierwsza grupa, dominująca nad pozostałymi, to naukowcy, ludzie mający realny
wpływ na rzeczywistość. Tacy byli rodzice Jimmy’ego, taki był też Derkacz.
Jimmy zaś pozostał człowiekiem słów,
zakochanym w starych wyrażeniach, które dawno wyszły już z użytku, bawiącym się
językiem i jego właściwościami. Te wyrażenia, jak i sam Jimmy, były bezużyteczne –
rację bytu ma jedyne propagandowe zastosowanie słowa. Dlatego też Jimmy, studiując retorykę stosowaną, skończył jako twórca haseł reklamowych, okłamujący
społeczeństwo, a także siebie (gdy udało mu się napisać wystarczająco
przekonujące kłamstwo). Jednak to właśnie on jest najbardziej ludzką postacią w powieści,
najbardziej emocjonalną, słabą, pozostającą dzięki temu cichym sumieniem w tym
smutnym, zdegenerowanym świecie.
To tylko niewielki odsetek problemów
poruszonych przez Atwood w Oryksie i
Derkaczu. Powieść aż prosi się o napisanie kilkustronicowej analizy, która
i tak nie oddałaby tego, co udało się osiągnąć autorce. Pozostaje tylko chwycić
za książkę i wejść w ten niesamowity, przerażający postapokaliptyczny świat. Ja
natomiast z niecierpliwością czekam na kolejne części trylogii MaddAddama.
Moja ocena: 8/10
Za możliwość poznania ostatniego człowieka na ziemi dziękuję
Autorka: Margaret Atwood
Tytuł: Oryks i Derkacz
Data wydania: 12.01.2017
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 424