wtorek, 4 października 2016

"Dziewiąty grób" Stefan Ahnhem - recenzja



Zemsta jest cierpliwa


W czerwcu tego roku, recenzowałam dla Was Ofiarę bez twarzy – kryminał, który obudził we mnie nadzieję dla tego gatunku. Kiedy więc w zapowiedziach wydawnictwa Marginesy zobaczyłam drugą część przygód Fabiana Riska, wprost nie mogłam się oprzeć pokusie. Jak wypadło kolejne spotkanie ze szwedzkim śledczym?




Dlaczego Fabian Risk musiał opuścić Sztokholm i zamieszkać w rodzinnym Helsinborgu? Jeśli zastanawialiście się nad tym czytając Ofiarę bez twarzy, autor spieszy Wam z wyjaśnieniami.

Minister sprawiedliwości zniknął. Można by powiedzieć, że rozpłynął się w powietrzu, choć na nagraniach wyraźnie widać, jak opuszcza dom poselski i kieruje się w stronę swojego samochodu. Oficjalne śledztwo w tej sprawie prowadzi SÄPO, Fabian dostaje jednak polecenie, by zająć się nią w tajemnicy.

W tym czasie Dunja Hougaard zajmuje się sprawą brutalnego morderstwa. Głównym podejrzanym jest oczywiście mąż, choć Dunja ma co do tego wątpliwości.

Doskonale wiemy, że obie sprawy coś łączy. Pytanie jednak, kiedy przekonają się o tym bohaterowie…



Postanowiłam sobie, że czas na odrobinę zabawy ze zbrodnią w tle,  a powieść Ahnhema wydała mi się doskonałą odskocznią od przyciężkiej prozy, którą czytuję. I dałam się porwać, choć nie obyło się, jak zwykle w moim przypadku, bez zastrzeżeń. Nie zmienia to faktu, że autorowi po raz kolejny udało się zmusić mnie do przeczytania ponad pięćsetstronicowej książki w mgnieniu oka. A to już o czymś świadczy.



Najmocniejszą stroną Dziewiątego grobu okazała się… kobieta. A nawet dwie, bo do świetnej postaci Dunji, znanej czytelnikom z Ofiary bez twarzy, Ahnhem dorzuca, niejako w bonusie, Malin Rehnberg – partnerkę Fabiana, śledczą z jajami, która, pomimo zaawansowanej bliźniaczej ciąży, wykonuje swoje obowiązki znacznie lepiej, niż jej koledzy. Uwielbiam charakterne bohaterki, ale to właśnie w kryminale mają okazję prawdziwie zabłysnąć, pokazać, że w męskim świecie kobiety wcale nie czekają potulnie na ratunek, lecz biorą sprawy we własne ręce. Tak było także w tym przypadku. Dunji i Malin udało się nie tylko pchnąć śledztwo na właściwe tory, ale także wzbudzić moją sympatię a nawet rozśmieszyć. A to nie zdarza się często.



Kolejnym plusem jest niewątpliwie sama akcja, utrzymana w mrocznym klimacie, pędząca na łeb na szyję. Czasem miałam ochotę przeskakiwać zdania, żeby jak najszybciej dojść do momentu, w którym dowiem się czegoś nowego. Według Katarzyny Bondy Dziewiąty grób to prawdziwy pożeracz stron i jest w tym sporo prawdy. Właśnie przez wzgląd na dobre pióro autora i umiejętne poprowadzenie akcji, która co chwila zwalnia, by za moment znowu przyspieszyć, wbić czytelnika w fotel i zmusić go do przeczytania jeszcze kilku stron, jeszcze kilkudziesięciu… i tak aż do samego końca lektury.



Nie mogę jednak powiedzieć, by nowa powieść Ahnhema zrobiła na mnie tak duże wrażenie, jak Ofiara bez twarzy. Brakuje tu wątku społecznego, który niósłby powieść tak, jak ostatnio. Być może dzięki temu autorowi udałoby się mocniej zakorzenić swoją powieść w rzeczywistości. Zamiast tego mamy trochę wydumaną historię, brutalne morderstwa w Szwecji i Danii oraz inteligentnego, silnego i pozbawionego zahamowań sprawcę. Wyczuwalny jest jednak brak spoiwa, swoistego kleju, który pozwoliłby czytelnikowi odrobinę lepiej wczuć się w przedstawianą sytuację. Bo mnie, niestety, motywy zabójcy i cała niesamowicie psychopatyczna końcówka zupełnie nie przekonują.



Na dokładkę mała powtórka z rozrywki, czyli jak bardzo denerwowała mnie nijakość i ciapowatość Fabiana Riska. Dużo bardziej wolałabym, by Ahnhem stworzył postać aroganckiego, antypatycznego i mizoginistycznego buca, niż tę ofiarę losu. Ileż można czytać o rozpadającym się małżeństwie, braku czasu dla dzieci i rozterkach natury: czy dobrać się mojej seksownej koleżance do majtek? Fabian to fatalna postać, która nie wzbudza żadnych pozytywnych uczuć. Mam cichą nadzieję, że w następnej części autor po prostu go uśmierci.



Pomimo mankamentów, nieścisłości, lekkiej przesady i głównego bohatera, Dziewiąty grób spełnił swoje zadanie – wciągnął mnie, zaskoczył i pozwolił na odrobinę kryminalnej zabawy. Być może na następną powieść Ahnhema nie rzucę się, jak pies na kość, ale z pewnością będę ją miała na uwadze. 

Moja ocena:6/10

Za możliwość znielubienia Fabiana Riska jeszcze bardziej, dziękuję
 
Autor: Stefan Ahnhem
Tytuł: Dziewiąty grób
Data wydania: 31.08.2016
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 528