Wędrówka po czyśćcu
Kiedy dwa lata temu zaczęłam oglądać nietuzinkowy, świetnie napisany i jeszcze lepiej zagrany serial True Detective, zakochałam się tak szybko, jak to tylko możliwe. Od pierwszych ujęć, pierwszych wypowiedzianych słów, a może już podczas nostalgicznego, niepokojącego wstępniaka. Dlatego, gdy tylko w zapowiedziach wydawnictwa Marginesy zobaczyłam zbiór opowiadań Nica Pizzolatty – twórcy wyżej wspomnianego serialu – postanowiłam sobie, że muszę go przeczytać. Wiecie doskonale, że tego typu gwałtowne miłości często kończą się bólem rozczarowania, okrutnym zderzeniem z rzeczywistością i poczuciem straconej szansy na odkrycie czegoś pięknego. Czy tak było i w tym przypadku? Tego dowiecie się z recenzji.
Nie jestem i nigdy nie byłam wielką
fanką opowiadań, choć potrafię docenić autora, który na tyle sprawnie operuje
językiem i własną wyobraźnią, by odnaleźć się w trudnej sztuce tworzenia
krótkich form. Sądzę, że tego typu teksty wymagają od artysty więcej
umiejętności literackich, a także, najzwyczajniej w świecie, zdolności do
zapanowania nad materią, jaką jest język. Opowiadania nie powinny się bowiem
rozlewać, płynąć powoli, rozprzestrzeniać się i wybierać coraz to nowe, poboczne
drogi. Muszą kondensować ogrom uczuć, uderzać prosto w punkt, który po
kilkunastu stronach wyda się czytelnikowi na tyle ważny, by pamiętać o danej
historii, choć była jedynie krótkim wycinkiem, jedną z wielu opowieści. Dokładnie
takie są teksty Pizzolatty – konkretne, surowe i, co niezmiernie ważne, nie
pozbawione subtelnego namysłu nad rzeczywistością. A nad światem ukazanym w
tych jedenastu opowiadaniach z pewnością należy się nachylić, pomyśleć, a potem
gorzko zapłakać.
W drodze nad morze żółte może
się niektórym z Was wydać zbiorem niepozornym, pozostawiającym zbyt szeroko
otwartą furtkę, w której zmieści się nie tylko interpretacja, ale także dalsze
życie, być może pozbawione jakiejkolwiek zmiany. Prawda jest jednak taka, że
Pizzolatto pozostawia swoich bohaterów w najważniejszych momentach ich życia, w
chwilach, które muszą zaważyć na dalszym ciągu ich prywatnej opowieści –
umocnić, lub złamać, zbudować na nowo lub zostawić w poczuciu beznadziei. Każdy
z nich przeżywa swój mały, kameralny dramat, choć na pierwszy rzut oka nie
należą one do dramatów spektakularnych. Wydawać by się mogło, że postaci z
opowiadań Pizzolatty to nasi sąsiedzi, ludzie mijani na ulicy, osoby zwykłe i
szare, które szarość traktują jako normalną kolej rzeczy. Wyjątkiem jest
bohater ostatniego opowiadania, który, jako wykładowca uniwersytecki,
posiadający wszystko, co uważał za istotne, po stracie ukochanej osoby
uświadamia sobie, że całe życie czekał na to, by się stoczyć i zostać
pojebem. Nie zrozumcie mnie jednak źle – ludzie zasiedlający świat
wykreowany przez autora (raczej) nie należą do marginesu. Wiążą koniec z
końcem, każdy kolejny dzień niczym nie różni się od poprzedniego, a czekającą
na nich przyszłość otula gęsta mgła. Jednak w pewnym momencie dzieje się
coś, co zmusza ich do zrewidowania prowadzonego przez nich życia, przeszłości
lub własnej tożsamości. Dokładnie te chwile, najważniejsze chwile życia, opisał
Nic Pizzolatto.
Proza Pizzolatty jest niesamowicie
sugestywna, skupiona przede wszystkim na człowieku, ale także na otaczającym go
świecie, bez którego jego bohaterowie nie byliby sobą, niejako wyprani z przeszłości,
pozbawieni podstaw. Rzeczywistość kreślona na kartach opowiadań jest surowa,
choć nie pozbawiona piękna, pełna barw, z tym że barwy te zwykle kojarzą się ze
smutkiem zachodzącego słońca, przejmującą czerwienią i pomarańczą wpadającą w
brąz, a w końcu w czerń. Autor kreśli nam obrazy pełne smutku, melancholii i rezygnacji, z której czasem wyłania się niewielka iskierka nadziei
– wola człowieka, który poznaje własne ograniczenia i lęki, pragnie zmiany i
oczyszczenia.
W drodze nad morze żółte to
niesamowity zbiór opowiadań, pełen bólu i smutku, skrywanego w niewielkiej,
niesamowicie sugestywnej formie. Z pewnością jeszcze nie raz sięgnę po
twórczość pana Pizzolatty, który pokazał, że ma nie tylko talent, ale także
wrażliwość i umiejętności. Czego chcieć więcej?
Moja ocena:
7/10
7/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Tytuł: W drodze nad morze żółte
Autor: Nic Pizzolatto
Data wydania: 03.02.2016
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 288