sobota, 16 września 2017

Okiem na film "Nastolatki" ("Pojkarna" 2015)




 Bez powrotu


Jeśli jesteś obojętny na odmienność, ta historia nie jest dla ciebie. Ale jeśli masz oczy szeroko otwarte, to patrz uważnie – te słowa stanowią motto filmu Alexandry-Therese Keining będąc jednocześnie przestrogą dla widzów o zamkniętym umyśle.




Kim, Momo i Bella boją się za każdym razem, gdy muszą przejść szkolnym korytarzem. Wiedzą, że usłyszą obelgi, na które nie będą umiały zareagować. Wiedzę, że spotka je nie tylko przemoc słowna, ale także fizyczna. Są słabe, inne, a przez to tak bardzo narażone na ataki chłopców. Ich przyjaźń nie chroni przed opresyjnym środowiskiem, jest jednak plastrem na rany, ocala przed ostatecznym załamaniem. Wieczorami dziewczyny zbierają się w oranżerii Belli, dbają o kwiaty, złorzeczą swoim prześladowcom. Kiedy znajdują tajemnicze nasiono, nie przychodzi im do głowy, że roślina, która wyrośnie w ciągu kilku godzin, diametralnie odmieni ich życie. Ośmielone tym niespotykanym zajściem, piją sok z czarnego, obco wyglądającego kwiatu. Jeszcze tej samej nocy zmieniają się w chłopców. 



Nastolatki to kino inicjacyjne w czystej postaci. Keining rozprawia się bowiem nie tylko z tematem transseksualizmu, ale z bolesnym, kłopotliwym okresem dojrzewania, w którym ciało zdaje się żyć własnym życiem. Pytania o przynależność płciową są w nim równie istotne, jak sam proces pojęcia terroru wprowadzanego przez społeczeństwo, które wymaga od nas wpisania się w konkretne, wcześniej określone role. Kim jestem? – pytają bohaterki i bohaterowie filmu. Nie znajdują prostych odpowiedzi.



Na uwagę zasługuje przede wszystkim oryginalny i odważny sposób zobrazowania transgresyjnej problematyki Nastolatek. Keining wybrała bowiem baśniowość zamiast naturalizmu, choć nie ucieka od ukazania brudnej i szarej rzeczywistości, w jakiej tkwią bohaterowie. Mroczny i tajemniczy kwiat stanowi punkt wyjścia całej historii – do życia budzi go życzeniowe myślenie Kim, głównego bohatera*, pragnącego stać się mężczyzną, by ocalić przyjaciółki przed okrutnym środowiskiem. Przemiana dokonuje się po wypiciu soku, jednak tuż po zaśnięciu wszystko wraca do normy. Sen ma zresztą istotne znaczenie dla całego obrazu – Kim niejednokrotnie budzi się zlany potem, prześladowany myślą o powrocie do męskiego ciała. Poczucie uwięzienia we własnej skórze staję się więc najbardziej palące w momencie, w którym bohater pozostaje sam ze sobą, silniej odczuwając dotyk materiału lekkiej koszulki i delikatnej pościeli. Sen nie przynosi ukojenia. Zamiast tego potęguje poczucie obcości, jakby wroga siła została zamknięta z nami w tym samym pokoju. Ratunek może nadejść tylko z wewnątrz. 



Chociaż film Keining skupia się na samoakceptacji, reżyserka popełniła istotny błąd – chciała złapać zbyt wiele srok za ogon, dlatego niektóre wyrwały jej się z dłoni. Temat transgresji (zarówno w kwestii transseksualizmu jak i przekraczania granic społecznych) rozmywa się znacząco w momencie, w którym reżyserka wprowadza postać Tony’ego – chłopaka, którym Kim niezdrowo się fascynuje. Czy pragnie być jak on, czy zaczyna darzyć go silniejszym uczuciem? Tego nie wiemy. Na ekranie widzimy jednak powoli krystalizujący się romans, gdyż Tony również ukrywa swoje prawdziwe „ja” przed środowiskiem, w którym żyje. Trochę za dużo jak na niewielką szkolną społeczność. Trochę za dużo jak na jeden, nawet nie dwugodzinny film**.



Nastolatki zaskakują szczerością, bezpruderyjnością – wszystko to za sprawą umiejętnej reżyserii Keining, która tak chętnie czerpie z baśniowej, symbolicznej narracji. Mroczne, niepokojące kadry, kręcone nocą sceny ukazujące sekretne życie tytułowych nastolatek, kłócą się ze szkolną codziennością, pełną przydymionych kolorów. Reżyserka wprowadza także subtelny motyw magiczny, przebierając swoich bohaterów w czarne szaty i maski, ukazując Kim, Momo i Bellę w rolach wiedźm: mądrych, niezrozumianych istot, patrzących na świat inaczej, niż ich rówieśnicy.




Kiedy kończy się ta baśń? Gdy kwiat umiera, a raz podjętej decyzji nie można już cofnąć. Keining pozostawia swoich bohaterów w głębokiej, rozdzierającej rozpaczy – tak samo zresztą jak widzów. Nie da się bowiem powrócić do stanu sprzed przekroczenia pewnej granicy: czy to płciowej, czy społecznej. Momo i Bella już nie boją się okrutnych chłopców, potrafią krzyknąć i uderzyć, ponieważ udało im się odrzucić pewien schemat zachowań. Kim nie potrafi już być kobietą, nie umie zapomnieć o wolności, jaką dało mu męskie ciało. Co więc pozostaje? 

Moja ocena: 6,5/10

Zostawiam Was z cudownym utworem Fever Ray, którym film się kończy.




[*] Kim jest osobą transpłciową – choć urodził się w ciele kobiety, czuje się mężczyzną. Dlatego określam go mianem bohatera, nie bohaterki.  
[**] Nie jestem w stanie powiedzieć, jak bliski literackiemu pierwowzorowi jest obraz szwedzkiej reżyserki, dlatego nie mogę zawyrokować czy był to pomysł jej, czy autorki. 
Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony IMDB.com