![]() |
Źródło |
Ostatnio z pisaniem recenzji jestem trochę
na bakier, dlatego tym razem postanowiłam wprowadzić na blog trochę prywaty,
której raczej niewiele do tej pory uświadczyliście. Dziś przygotowałam
dla Was post dotyczący mojej skromnej osoby: kilku faktów (niezwiązanych z książkami), które są nieodłączną częścią mnie. Nie bójcie się jednak –
prywata ma swoje granice, dlatego nie zacznę wpisywać na bloga rozkładu swojego
dnia, włącznie z tym co przygotowałam na obiad i wizytami u lekarza.
1. Mam dość niecodzienne poczucie humoru
Nie uważam, żeby śmieszyły mnie bardzo
dziwne rzeczy – najzwyczajniej w świecie doceniam surrealistyczny humor.
Zaśmiewam się oglądając Latający Cyrk Monty Pythona, a jeszcze niedawno byłam w
stanie spędzić cały dzień z Eddiem Izzardem, który zyskał miano mojego
ulubionego standupera. Gdybyście go nie znali, to brytyjski komik transwestyta,
który zaskakująco często mówi o dżemie. Mogę oglądać go w kółko!
2. Nie mam konta na facebooku!
Tak, to prawda – formalnie nie istnieję.
Ale nie mogę powiedzieć, by bardzo mi to przeszkadzało. Ze znajomymi kontaktuje
się tradycyjnie, a kiedy chcę potracić czas przed komputerem, szybko otrząsam
się z letargu i idę poczytać. Jednak życie nie jest tak proste. Portale
społecznościowe to duża część mojej pracy, dlatego musiałam założyć fikcyjny
profil. Dzięki niemu zostałam ochrzczona jako Heniek, od Henry'ego Chinaskiego ;)
3. Namiętnie
oglądam głupie horrory
Ta miłość zrodziła się na studiach, kiedy
razem z przyjaciółką zajadałam cokolwiek, co było pod ręką i głośno
komentowałam głupoty rozgrywające się na ekranie. Od tamtej pory wyszukuję
kolejne filmy, które powalą mnie idiotycznymi rozwiązaniami i zaskakująco
śmiesznymi scenami „grozy”. Nadzieja jednak nie opuszcza mnie nigdy – ciągle
liczę na to, że horror naprawdę mnie przestraszy i czeka mnie bezsenna noc.
4. Prawie w ogóle się nie maluję
Wszystkie bliskie mi osoby wiedzą, że nie
należę do zbyt „kobiecych” kobiet. Nie stroję się, nie maluję, uwielbiam
długaśne, czarne swetry, trampki i skórzane kurtki. Poranne przygotowanie się
do pracy zajmuje mi niewiele czasu, bo nie wklepuję w siebie kremów, fluidów i
tym podobnych. Nie zmienia to faktu, że od czasu do czasu postaram się
odrobinę, by wyglądać „ładnie”, choć niezbyt mi na tym zależy.
5. Jestem bałaganiarą
![]() |
Źródło |
6.
Boję
się facetów z wąsami
No, może trochę
przesadzam. Ale z pewnością mam awersję do mężczyzn noszących wąsy, zwłaszcza
gęste, niepołączone z brodą. Od kiedy pamiętam, kojarzą mi się one ze starymi,
obleśnymi gwałcicielami (z góry przepraszam wszystkich czytających to wąsaczy).
Nierzadko śniły mi się koszmary, w których gonił mnie facet z wąsem, a ja nie
mogłam uciec. Jedynym wąsatym wyjątkiem jest… Salvador Dali.
Czy wiecie, jak
często słyszę od mojego partnera, że kot jest dla mnie ważniejszy od niego?
Często – i właściwie zupełnie mu się nie dziwię. Mam małego fioła na punkcie
swojej kici, którą najchętniej wszędzie bym ze sobą zabierała. Oczywiście tego
nie robię, zostały mi jeszcze jakieś resztki zdrowego rozsądku. Nie zmienia to
faktu, że rozczulam się nad Falką, jak to potrafią tylko matki nad swoimi
dziećmi. Ale przynajmniej wiem, że jestem chora. A to już coś ;)
To by było na tyle – mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na śmierć. Do zobaczenia
następnym razem! Wtedy przyjdę do Was z recenzją fantastycznej powieści.