piątek, 19 sierpnia 2016

"Rój" Laline Paull - recenzja przedpremierowa



Od zera do bohatera


O totalitaryzmie i przerażającym braku nadziei pisał już Orwell, Kafka z kolei ukazał nam konsekwencje biurokratyzacji i jej wpływ na życie szarych, przeciętnych jednostek. Dziś ich utwory stanowią nie tylko przestrogę, ale także wzór do naśladowania dla autorów wciąż zainteresowanych literaturą antyutopijną. Jednak historie o nieprzyjaznym świecie pożerającym nieprzystosowanego człowieka, zaczynają ewoluować i powoli odchodzić od makabrycznych i pozbawionych nadziei wizji nadchodzącej rzeczywistości. W schemat ten wpisują się chociażby młodzieżowe serie, opowiadające o nieświadomym swojej roli bohaterze, prowadzącym zniewolone społeczeństwo ku świetlanej przyszłości. Rojowi Laline Paull z całą pewnością bliżej do współczesnych młodzieżówek, niż klasycznych utworów pokroju Roku 1984.




Flora 717 jest robotnicą najniższego szczebla – urodziła się po to, by sprzątać po innych, usługiwać i skupiać się na dobru całego ula. Jednak ktoś szybko zauważa, że Flora stworzona jest do czegoś więcej. Pomimo swojego obrzydliwego ubarwienia, ma ona wszelkie przymioty, które charakteryzują mamki: może karmić królewskie dzieci drogocennym nektarem. To pierwsze wyłamanie się z pszczelej hierarchii okazuje się symbolem wielkich zmian, na których czele będzie stała Flora 717.



Podporządkowanie, Posłuszeństwo, Służba – to często powtarzane hasło daje nam wgląd w umysły pszczół, które nie tylko nie mogą, ale także nie chcą myśleć samodzielnie. Każda z nich, przynależna do wyznaczonej z góry grupy społecznej, wykonuje jedynie zadania, do których została przeznaczona, niczym mały trybik w wielkiej maszynie. Tak działa ul: bezrefleksyjnie, lecz perfekcyjnie. Aż do czasu, gdy pojawia się w nim realne zagrożenie – choroba czy atak z zewnątrz. Paull skupia się właśnie na tych najbardziej alarmujących wydarzeniach w życiu pszczół, by tchnąć w historię odrobinę akcji, ale także refleksji na temat opresyjnego społeczeństwa, wymagającego bezwzględnego posłuszeństwa.



Siłą mającą egzekwować dyscyplinę wśród pszczół, okazuje się religia. Mieszkanki ula wykształciły swój własny system wierzeń, w którym boginią jest królowa, jej miłość zaś staje się największym dobrem, zdolnym realnie wpływać na nastrój i decyzje wyznawczyń. Każda religia potrzebuje jednak nie tylko boga, ale także kapłanów. Paull ukazuje społeczeństwo napędzane przez religię, lecz również wszelkie pułapki z tym związane. Szałwie, będące kapłankami, a więc kastą uprzywilejowaną, wykorzystują swoją władzę do własnych celów. Towarzyszy im policja, posłuszna i zawsze gotowa do użycia siły. Autorka przedstawia więc dwa oblicza religii. Choć sam zamysł wiary wiąże się ze szczęściem i spokojem ducha, wykonanie nierzadko zmienia ją w siłę niszczącą, tłamszącą każdy przejaw odmienności.



Rój porusza także tematykę miłości – nie bójcie się jednak, nie znajdziecie w tej powieści pszczelich romansów. Paull skupia się na miłości macierzyńskiej, którą przedstawia jako źródło największego oddania. Czy tylko królowa jest w stanie darzyć swoje potomstwo miłością? Czy uczucie to jest wyłącznie boskim przywilejem? Oczywiście z łatwością możemy domyślić się, jaka odpowiedź padnie na te pytania.



Choć początkowo przyrównałam Rój do antyutopii, powieść ta przypomina bardziej baśń lub legendę. W tej historii aż roi się od księżniczek i książąt, sama Flora zaś podobna jest do Kopciuszka czy brzydkiego kaczątka, które, wzgardzane przez resztę otoczenia, przemienia się na naszych oczach. Paull wykorzystuje popularny motyw „od zera do bohatera”, balansując na granicy powieści o poważnym wydźwięku społecznym i bajki o wewnętrznej sile. Wychodzi z tego mieszanka przyjemna, choć nie wzbudzająca większych emocji. Znamy to przecież doskonale, od samego początku wiemy, jak skończy się historia Flory. I chociaż po cichu liczyłam na mocniejsze nawiązanie do antyutopii, podskórnie wiedziałam, że się przeliczę. Bo Rój nie mógł skończyć się jak Nowy wspaniały świat, Paull nie chciała przecież ani straszyć, ani ostrzegać. Być może chciała skłonić nas do zastanowienia się nad rolą jednostki w społeczeństwie, może pragnęła wydusić z nas trochę więcej wiary w siebie. Jednak to otrzymaliśmy już w setkach innych książek. Po co więc kolejna?

Moja ocena: 5/10

Za możliwość poznania sekretnego życia pszczół dziękuję

 Autorka: Laline Paull
Tytuł: Rój
Data wydania: 13.09.2016
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 384