poniedziałek, 1 sierpnia 2016

"Miejsce na ziemi" Umi Sinha - recenzja



 

Przeszłość nigdy nie umiera


Piękna, egzotyczna okładka i elektryzujący opis z tyłu książki – dwa czynniki, które w dzisiejszych czasach wystarczą, by zainteresować rzeszę czytelników daną książką. Tak też było i w tym przypadku, bo przed premierą Miejsca na ziemi wielu blogerów deklarowało ogromną chęć zapoznania się z debiutancką powieścią indyjskiej autorki. Jaką treść zawiera ten pięknie wydany utwór?




Lila jest dwunastolatką, której szczęśliwe chwile spędzone w Indiach mają dobiec końca. Jej ojciec popełnia samobójstwo tuż po otrzymaniu tajemniczego prezentu, ręcznie ozdobionego obrusu, od swojej żony. Co znajdowało się na tkaninie, że spowodowało tak nagłą reakcję? Dlaczego kobieta uśmiechała się widząc krew męża rozpryśniętą na ścianach? Odpowiedzi na te i inne pytania tkwią w dziennikach ojca Lili oraz w listach jej babki. Poznanie ich może być jedynym sposobem na to, by wreszcie znaleźć swoje miejsce na ziemi.




Hindusi wierzą, że kiedy przekraczasz ocean – który nazywają kala pani, czyli czarną wodą – porzucasz swoją kastę, która określa twoje miejsce na ziemi: wskazuje, gdzie przynależysz i, co za tym idzie, kim jesteś. Stajesz się wyrzutkiem. Chociaż nie jestem hinduską, własne doświadczenie podpowiada mi, że to prawda.



Umi Sinha przedstawia nam trzy pokolenia, trzy historie, które splatają się ze sobą niczym korzenie tego samego drzewa. A robi to w sposób delikatny, acz sugestywny, nie narzucając się z wielkimi prawdami o człowieku, lecz wskazując na kameralne, rodzinne tajemnice, które budują w bohaterach ciągłe poczucie odmienności i braku przynależności. Ta prostota doskonale kontrastuje z wielkością wydarzeń opisywanych w tle – powstaniem sipajów i I wojną światową – które odciskają ogromne piętno na Lili, Henrym i Cecily. Każde z nich choćby pośrednio uczestniczy w tych istotnych momentach, w których losy Brytyjczyków i Hindusów łączą się nierozerwalnie. Autorka z prawdziwym wyczuciem angażuje nas w rodzinne dramaty, opowieści o miłości i nienawiści, o całkowitej bezsilności i próbie odnalezienia spokoju.



Miejsce na ziemi skrywa nie tylko piękną opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości i odkrywaniu korzeni. To także historia śmiało mówiąca o tolerancji i wszelkich konsekwencjach jej braku. Bohaterowie poznają inną kulturę, wchłaniają ją i zauważają, jak wiele zła może wyniknąć z samego braku zaufania do tego, co obce. Ciągłe poczucie zagrożenia brytyjskich dam, które podejrzewają służbę o kradzieże czy lęk przed tubylczymi żołnierzami to tylko drobne sygnały, które ukazują przeświadczenie białego człowieka o prymarności jego kultury i religii. Oczywiście nic w tym odkrywczego – nie jest to przecież pierwsza powieść dotykająca problematyki kolonializmu. Autorka jednak doskonale poradziła sobie z tym trudnym tematem, uderzając w samo sedno, mówiąc o braku zrozumienia dla inności, wyraźnym obrzydzeniu skierowanym w Hindusów i ciągłym podsycaniu niesprawiedliwości, które nie zakończyły się nawet wtedy, gdy doszło do rozlewu krwi.



Na pochwałę zasługują również kreacje postaci. Umi Sinha poradziła sobie doskonale, oddając głos swoim bohaterom i pozwalając im całkowicie uzewnętrznić się przed czytelnikiem. Choć nie ukrywam, że momentami denerwowało mnie nastawienie Lili i ciągły lęk przed porzuceniem, byłam w stanie z łatwością zrozumieć jej motywację. A stało się tak dzięki umiejętnościom pisarskim autorki, która stworzyła nie tylko prawdopodobną przestrzeń, ale przede wszystkim wiarygodne postaci. Nie istotne czy śledzi się losy Cecily – kobiety-dziecka, która nie ma pojęcia na czym polega rola żony – Henry’ego, żyjącego w ciągłym, nieuzasadnionym poczuciu winy, czy Lili, osamotnionej i próbującej pozbierać się po utracie ojca i domu. Każda z tych postaci warta jest wysłuchania, każda pragnie opowiedzieć swoją historię.



Miejsce na ziemi to zapach Indii, wieczna angielska mżawka, ból rozstania, lęk przed samotnością i smród śmierci. To powieść, w której chłód i nieprzystępność spotykają się z gorącą, młodą krwią. Piękna historia pełna tajemnic i niedopowiedzeń, które tylko dopomagają wrogiemu przeznaczeniu.

Moja ocena: 7/10

Za czas spędzony w gorących Indiach i nieprzyjaznej Anglii dziękuję
Autorka: Umi Sinha
Tytuł: Miejsce na ziemi
Data wydania: 15.06.2016
Tłumaczenie: Robert Waliś
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 384