środa, 3 stycznia 2018

Podsumowań nie będzie! Kolejne starcie



Nie lubię podsumowań – ale to pewnie już wiecie (w zeszłym roku również nie podsumowywałam). Wszędzie pełno takich postów, a jestem pewna, że mnie nie udałoby się Was niczym zaskoczyć. Więc po co to robić, skoro nie przyniesie to nic ani Wam, ani mnie? Zajrzyjcie lepiej do tych, którzy robią to dobrze. Nie przepadam też za noworocznymi postanowieniami – wychodzę z założenia, że są tylko po to, by za chwilę je olać. Przecież łatwo się zapomina o czymś, czego tak naprawdę nie bierzemy na poważnie. Traktujemy to tylko jako część tradycji, by pomarzyć sobie o zrzuceniu kilku kilo i później znowu rzucić się na czekoladę. Taka już ludzka natura. Dlatego nie podsumowuję, nie postanawiam. Ja snuję poważne plany (i te mniej poważne również).


  • W zeszłym roku stwierdziłam, że czytam stanowczo za mało literatury innej niż angielska i amerykańska. 2017 pokazał, że zaległości można nadrobić, choć oczywiście potrzeba na to czasu – zdążyłam zabrać się za to zadanie i mam zamiar je kontynuować. W sukurs przyszło mi oczywiście Wydawnictwo Książkowe Klimaty, które wydaje literaturę niezbyt popularną: czeską, węgierską, grecką, słowacką, turecką, a teraz także irańską. Wszędzie tam zajrzałam w roku poprzednim i chcę jeszcze nieraz zapuścić się w te rejony. Ale nie tylko tam, dlatego mam zamiar bliżej przyjrzeć się literaturze azjatyckiej (Kōbō Abe, Jeonghui Oh i stanowczo więcej Yiyun Li) i nigeryjskiej (Chimamanda Ngozi Adichie, Chinua Achebe). Wiadomo – to tylko początek.
  • Pisząc ten tekst pomyślałam sobie: powinnam napisać, że chciałabym czytać więcej klasyki, więcej fantastyki, po angielsku (a w ogóle to doskonalić język i najlepiej uczyć się nowego). Stwierdziłam jednak, że to by było kłamstwo. Bo może i chcę tego wszystkiego, ale nie jest to w żadnym razie priorytet. Jeśli nagle zachce mi się przeczytać Wichrowe wzgórza (raczej nie sądzę, ale niczego nie wykluczam), to zrobię to, bo mam ochotę, a nie dlatego, że postanowiłam, że byłoby fajnie. Dlatego planuję kierować się jeszcze bardziej tym, czego mi się chce, na co mam naprawdę, naprawdę wielką ochotę (Dorotko, tutaj puszczam do Ciebie oko😉). Działam tak już od jakiegoś czasu, dobrze wiedząc, że nie każdy egzemplarz warto wziąć, nie każdą powieść warto przeczytać. Teraz próbuję dopracować to do perfekcji.
  • W tym roku więcej planów związanych jest ze mną, pisaniem i moim do tego stosunkiem, niż z książkami (i tym, jak wiele chcę ich czytać). Wiem, że nie jestem recenzencką gwiazdą, często moje wypociny trudno nawet nazwać recenzjami (o tych trudnych sprawach troszkę u Marre). Nie zmienia to jednak faktu, że pisać uwielbiam i mam zamiar się rozwijać. Jak? Pisząc dalej, oczywiście, chociaż to przecież nie wystarcza. Pisząc więcej, a może raczej bardziej wnikliwie. Z wielu moich tekstów nie jestem zadowolona, wiem, że mogłyby być lepsze, bardziej analityczne, poparte lepszymi argumentami, mocniej osadzone w kulturze. Nie do każdej powieści, o której będę mówić na blogu, znajdę kontekst – wiem to i nie przestaje mnie to frustrować. Staram się myśleć o tym globalnie. Przecież żadna powieść nie istnieje w próżni. Po prostu brakuje mi wiedzy, by tę przestrzeń wypełnić. Pozostaje mi zatem czytać uważnie i cały czas się uczyć.
  • Moje plany pisania „lepiej” wiążą się ściśle z kolejnym zamiarem, a mianowicie publikowaniem w czasopismach. Hmm no tak, tylko jak się za to zabrać? Nikt sam do mnie nie przyjdzie, prawda? Trochę jednak prawda – w 2016 zaproponowano mi publikację w czasopiśmie Inter-, ale nie pociągnęłam tego dalej, nie mając na to zupełnie czasu. Teraz trochę żałuję, ale przecież nic straconego. To był jednak tylko jeden raz, kiedy moje ego zostało mile połechtane. O następne będę musiała sama zawalczyć – wysyłając swoje wypociny (poprawiane tysiące razy) w miejsca, w których niekoniecznie będą chcieli mnie czytać. Spodziewam się wielu kopów w dupę, milczenia i może, może jakiegoś małego sukcesu. Ale mam zamiar próbować. Taki już ze mnie uparciuch.



To by było na tyle – nie będę się rozpisywać, byście przypadkiem nie dostali niestrawności. Zamiast tego, lepiej sami pochwalcie się swoimi planami na ten rok.