Sztuka poświęceń
Kobieta w czerni z bukietem fiołków spogląda na nas z obrazu Maneta. Hipnotyzuje spokojem, ale także ukrytą figlarnością. Choć jej strój przywodzi na myśl żałobę, bije z niej jakieś wewnętrzne światło, które całkowicie zaprzecza smutkowi. Jest kimś więcej, niż tylko jedną z wielu modelek Maneta. Jest malarką, żarliwą i pełną pasji artystką, która próbuje okiełznać światło i przelać je na płótno. To Berthe Morisot – impresjonistka.
Najmłodsza córka, najbardziej niespokojna
i nieposłuszna. Opętańczo wręcz dążąca do perfekcji, co objawiało się lekką
anoreksją i ciągłym przygnębieniem, związanym z brakiem pewności siebie.
Berthe, jako jedyna z rodzeństwa, długo opierała się przed wyjściem za mąż.
Szukała odpowiedniego kandydata, ale także bała się, że mąż przegoni ją sprzed
sztalug i zagoni do prac domowych, które bardziej przystoją mężatce. W końcu
związała się z Eugènem
Manetem, który wspierał ją i podziwiał jako malarkę, a nawet pomagał przy
organizowaniu wystaw. Autorka jednak ciągle przywołuje innego, słynniejszego
Maneta, który był przyjacielem i, przez długi czas, mentorem Berthe.
Dominique Bona ożywia postać artystki i
kobiety, która najprawdopodobniej nie jest zbyt znana współczesnym. Myśląc o
impresjonistach, przed oczami pojawia nam się Monet czy Degas. Zapominamy o
Berthe Morisot, chociaż walczyła ramie w ramie z resztą grupy, by publiczność i
Akademia wreszcie uznali ich obrazy i przyjęli ich postrzeganie świata. Jednak
autorka nie skupia się tylko na Berthe i jest to chyba największą zaletą tej
publikacji. Bona pozwala czytelnikowi wsiąknąć w towarzystwo artystycznej
cyganerii, poznać wszystkich impresjonistów i ich najbliższych przyjaciół,
poczuć odrzucenie, którego doświadczali przy każdej próbie pokazania swoich
płócien szerokiej publiczności. Nie zapomina także o tle historycznym, choć ani
przez chwilę nie staje się ono przytłaczające. To udany portret tamtych czasów,
z Berthe Morisot i Edouardem Manetem na czele.
Postać Berthe zainteresuje wszystkie
kobiety z artystycznym zacięciem. Nie ważne, czym się zajmujesz, czy jesteś
pisarką, graficzką, czy grasz na instrumencie lub śpiewasz, Pani Morisot
mogłaby być Twoją prywatną patronką. Była trudna, humorzasta, być może wcale
byście się nie dogadały, jednak jej siła i upór mogą zaimponować. To jedna z
tych kobiet, które są w stanie całkowicie zatracić się w swojej pasji,
zapomnieć o potrzebach cielesnych, o powinnościach. Berthe przez lata
zapominała o małżeństwie. A może raczej próbowała przekonać swoją matkę, że na
horyzoncie nie ma nikogo, kto byłby dla niej odpowiedni. Chciała malować,
doskonalić się, odnaleźć spokój i szczęście przy sztalugach. Udało jej się,
choć długo szukała swojej drogi, priorytetowo traktując naukę, obserwowanie
rzeczywistości i przenoszenie jej na płótno. Szara codzienność zepchnięta
została na dalszy plan.
Co zakłóciło przyjemność lektury? Styl.
Chociaż Dominique Bona pisała językiem prostym, całkowicie zrozumiałym nawet
dla kompletnego laika, jej ponawiające się pytania dotyczące domniemanego
romansu Berthe z Manetem i, co gorsza, poetyckie, uwznioślone opisy
ewentualnych stanów emocjonalnych malarki, niejednokrotnie powodowały, że miałam ochotę odłożyć książkę, choćby na chwilę. Rozumiem, że autorka starała się
wczuć w swoją bohaterkę, wyczytać nie tylko to, co znajdowało się w listach,
ale także to, co niedopowiedziane. Jednak w niektórych momentach miałam
wrażenie, że czytam utwór napisany przez rozentuzjazmowaną nastolatkę lub pensjonarkę,
która zaczytuje się w tanich romansach. Oto maleńki fragment umiejętności
autorki:
Czyżby
się bała być szczęśliwa? Kogo pragnęła oszczędzić, powściągając spontaniczny
wybuch entuzjazmu i wdzięczności? Kim była naprawdę? Kobietą potajemnie
zakochaną, niemającą śmiałości nawet przed sobą odkryć własnych uczuć? Kobietą
zakochaną, lękającą się miłości?
Ten fragment jest dłuższy, jednak
postanowiłam Wam tego oszczędzić. Całe szczęście nie wszystkie rozdziały wyglądają
jak powieściopisarskie wprawki uczennicy. Większość Berthe Morisot jest napisana z wyczuciem i wprawą. Mogę więc
zrzucić winę za te nieudane części na silne zaćmienie umysłu, którego z
pewnością doświadczyła Pani Dominique Bona.
Ale mankamenty na bok – Berthe Morisot to naprawdę udana i, w
większości, dobrze napisana biografia. Polecam ją zwłaszcza tym czytelniczkom i
czytelnikom, którzy szukają historii o silnych, niezależnych kobietach, które
nie bały się sięgać po to, co im się należało.
Moja ocena: 6/10
Za możliwość poznania kobiety w czerni
dziękuję
Autorka: Dominique Bona
Tytuł: Berthe Morisot. Tajemnica kobiety w czerni
Data wydania: 24.02.2017
Tłumaczenie: Maria Żurowska
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Noir sur Blanc
Liczba stron: 350
Tytuł: Berthe Morisot. Tajemnica kobiety w czerni
Data wydania: 24.02.2017
Tłumaczenie: Maria Żurowska
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Noir sur Blanc
Liczba stron: 350