Jak rozbawić gbura
Gdy we wszechwiedzącej wyszukiwarce, znanej większości społeczeństwa jako wujek Google, wpisujemy ‘jak podróżować z...’, dobry wujcio podpowiada nam, jak radzić sobie w podróży z dzieckiem czy zwierzętami, lecz jak podróżować z łososiem już nie wie. Tego i dużo, dużo więcej, dowiecie się tylko z wyboru felietonów Umberta Eco.
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak
odróżnić zwykły film od filmu pornograficznego? Wbrew pozorom to nie tak
proste, jak mogłoby się wydawać. A może ciekawiło was, dlaczego pracownicy
bibliotek, zamiast pomagać żądnym
wiedzy czytelnikom, utrudniają im życie na wszelkie możliwe sposoby? Jeśli tak –
dobra wasza. Eco sumiennie (choć z przymrużeniem oka) wyjaśni wam wiele
absurdów, z którymi człowiek współczesny musi się borykać. Jeśli nie – no cóż,
po tej lekturze z pewnością zaczniecie inaczej patrzeć na świat.
Jak
podróżować z łososiem to zbiór felietonów, z którego część
znana jest już polskiemu czytelnikowi z Zapisków
na pudełku od zapałek. Felietonów, co warto podkreślić, zaskakująco
aktualnych pomimo upływu lat. Sytuacje opisywane przez Eco, począwszy od porady
dotyczącej otrzymania duplikatu prawa jazdy, a skończywszy na ironicznej
instrukcji nie-korzystania z telefonu, nadal bawią i, co ważniejsze, nadal
skłaniają do zastanowienia. Chociażby nad kondycją misternie skonstruowanych
hotelowych dzbanków do kawy, które stworzone zostały chyba tylko po to, by
oblewać bogu ducha winnych gości, pragnących zjeść śniadanie w łóżku. Eco kpi
prawie ze wszystkiego: z bibliotekarzy, snobów, fanów piłki nożnej,
biurokratów, pseudointelektualistów, gadżeciarzy czy mało kreatywnych krytyków.
Uderza w punkt, rozbawiając przy tym do łez (uwierzcie, sprawdziłam to na
sobie). Wydawca jednak uczula nas na znaczącą zmianę, która pojawia się w
późniejszych tekstach autora – i nie da się ukryć, że nawet mało spostrzegawczy
czytelnik z łatwością ją zauważy. O ile we wcześniejszych felietonach króluje
lekki ton, tak pod koniec tej krótkiej książeczki możemy spostrzec, że Eco z
tekstów dowcipnych, choć błyskotliwych, przechodzi do tematów dużo
poważniejszych, dotyczących kultury masowej, konsumpcjonizmu czy manipulowania
wiadomościami w mediach. Nie brak w nich humoru, absurdalności i pewnego przymrużenia
oka, jednak nietrudno popaść przy nich w zadumę nad kierunkiem, w jakim zmierza
świat.
A teraz, zamiast wymądrzać się (do czego
predyspozycji intelektualnych nie posiadam) lub zachęcać was dobrym słowem do
sięgnięcia po zbiór felietonów Eco, przytoczę fragment mojego ulubionego tekstu
napisanego, uwaga, uwaga, prawie trzydzieści lat temu. Nie zestarzał się jednak
nawet o dzień.
Kiedy
dzwonię do dentysty, aby umówić się na wizytę, a on mówi, że przez cały
przyszły tydzień nie ma już czasu, wierzę mu. To poważny profesjonalista. Kiedy
jednak ktoś zaprasza mnie na zjazd, na rozmowę przy okrągłym stole, proponuje,
abym został redaktorem dzieła zbiorowego, napisał esej, uczestniczył w jury, a
ja odpowiadam, że nie mam czasu, ta osoba mi nie wierzy. „Ależ, panie
profesorze – mówi – człowiek taki jak pan z pewnością czas znajdzie”.
Najwidoczniej my, humaniści, nie uchodzimy za poważnych profesjonalistów, jesteśmy
obibokami.
Moja ocena: 7/10
Za literacką podróż z Eco (i łososiem) dziękuję
Autor: Umberto Eco
Tytuł: Jak podróżować z łososiem
Data wydania: 19.01.2017
Tłumaczenie: Krzysztof Żaboklicki
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 208