piątek, 22 marca 2019

"Lolotta i inne paryskie historie" Anna Matwiejewa - recenzja

Paryż Paryżowi nierówny

Naprawdę bardzo chciałam, by ten zbiór mi się podobał. Napinałam wszystkie mięśnie podczas lektury, żeby może jednak zmienić co nieco, ale dość szybko zaczęłam czuć, że to nie będzie udany literacki romans. A przecież to rzecz o Paryżu w różnych odsłonach, taka romantyczna, przy okazji wprost z Uralu i jeszcze z obietnicą realizmu magicznego. Pokus sporo, tylko efekt taki sobie.


Nie będę jednak wieszać psów na prozie pani Matwiejewej, bo byłoby w tym sporo niesprawiedliwości. Kilka jej opowiadań poruszyło we mnie czułe struny, kilka zrobiło wrażenie pod kątem czysto fabularnym. Jednak jedna spektakularna porażka, jeden spory zawód i dwa czy trzy przeciętniaki przeważyły, bo o Lolotcie i innych paryskich historiach myślę w kategoriach niewykorzystanego potencjału. Ten zbiór mógł, a jednak nie dorósł.

Przede wszystkim na wyrost wydaje mi się określenie „realizm magiczny”. Może uralski realizm magiczny rządzi się innymi prawami, niż ten który jest mi znany, jednak oczekiwałam, że chociaż w duchu zachowa on zasady tego nurtu. Wyszło na to, że mogłabym przypisać do niego zaledwie jedno opowiadanie. W moim mniemaniu zresztą najlepsze w całym zbiorze. A wystarczyłoby tylko wykorzystać trochę ludowości, a może nawet religii zmieszanej z pogaństwem i już byłby to materiał na więcej magii niż realizmu. 

A jednak, jak wspominałam, psów wieszać nie będę. Bo Matwiejewa pisze sprawnie, momentami pięknie formułując zdania. Przez większość czasu jest jednak dość swobodną narratorką, które nie zależy ani na zbytniej literackiej szarży, ani na wzbudzaniu wielkich emocji. Właściwie w jej opowiadaniach wszystko tkwi gdzieś pod powierzchnią, nawet jeśli główny bohater robi się dosłownie czerwony ze złości. Tak naprawdę wszystko rozgrywa się gdzieś dalej, poza tym głównym planem złości spowodowanej dziwnym ślubem swojej córki. Bardziej chodzi o to, co wewnątrz, niż na zewnątrz. I w chwilach, w których Matwiejewa trzyma się tego, wszystko jej się udaje. Gorzej, jeśli zaczyna wszystko wywlekać.

Jest jedno opowiadanie, które najmocniej dało mi się we znaki. Jedno z najdłuższych. I przez chwilę nawet wydawało mi się, że to gabaryty mogą być problemem autorki. Bo wszystko wskazywało na to, Matwiejewa nie potrafi udźwignąć ciężaru dłuższej historii, wrzucając za dużo do jednego wora i gubiąc się we własnej historii. To opowiadanie to Ubi leones i jako drugie miało szansę na to, by chociaż zahaczyć o realizm magiczny. Skończyło się na lwach, Paryżu, chorej relacji rodzinnej, pracy w redakcji, niespełnionych marzeniach, romansie córki, dziwacznej siostrzenicy… mogłabym tak jeszcze trochę wymieniać. Całe szczęście w innym tekście, równie długim, nie było to już tak widoczne. Jednak niesmak pozostał.

Odnoszę wrażenie, że proza Matwiejewej to taki niedojrzały owoc: można go nadgryźć, nie jest najgorszy, ale jednak tego, czym jest w rzeczywistości, jeszcze nie jestem w stanie poznać. Bo nie widzę w tych tekstach ani unikalnego stylu autorki, ani myśli, którą chciałaby przekazać. Tli się jakieś zainteresowanie ludzką samotnością, innością, skrytą pod fałdami codziennego życia. Jednak to nie wystarczy, bym mogła powiedzieć, że te opowiadania jakkolwiek mnie wzbogaciły. Teraz myślę, że moja surowość może być spowodowana oczekiwaniami względem opowiadania jako gatunku, nie zaś samej autorki. Powinny one być czymś w rodzaju małego dzieła sztuki, a teksty Matwiejewej po prostu są. I to by było na tyle.

Miałam nie wieszać psów, a wyszło trochę inaczej. Ku mojemu dużemu zaskoczeniu, bo nie przeżywałam żadnych katuszy podczas lektury. A jednak niespełnione oczekiwania czasem bywają gorsze od zwykłego chłamu.

PS Cały zbiór powstał dzięki pewnemu ciekawemu projektowi. Otóż tłumaczenie jest wynikiem pracy uczestników warsztatów zorganizowanych przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. I to w tych opowiadaniach jest chyba najlepsze. 


Moja ocena: 4,5/10

Za podróż po Paryżach tego świata dziękuję pani Paulinie Baranowskiej, która chyba będzie zawiedziona takim obrotem sprawy

Autorka: Anna Matwiejewa
Tytuł: Lolotta i inne paryskie historie
Wydawca: Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia
Liczba stron: 414

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Zostaw po sobie ślad, za każdy jestem niezmiernie wdzięczna :)
Pamiętaj jednak o netykiecie. Wiadomości niecenzuralne, obelżywe i niezwiązane z tematem będą kasowane bez mrugnięcia okiem. Jeśli chcesz, żebym do Ciebie zajrzała, zostaw swój adres pod komentarzem :)