W Krainie Płaszczaków
Komiks, przez wzgląd na konotacje z historiami o superbohaterach, nadal uważany jest za sztukę pozbawioną intelektualnego zacięcia. Ciągle wydaje nam się, że to tylko obrazki z chmurkami pełnymi onomatopei, opowieści uniwersalne lecz jednocześnie błahe. A jednak powieść graficzna także potrafi zachęcić do dyskusji na tematy ważkie, zmusić czytelnika do krytycznej analizy.
Odpłaszczenie rozpoczyna się niczym rasowa antyutopia – człowiek zdaje się być kopią kopii kopii, stoi w równym rzędzie z innymi, nie wychyla się. Od małego przystosowywany do tego, by nie wyróżniać się z tłumu. Rozciągnięty na taśmie przypomina produkt, tworzony w tych samych formach, łatwy do zastąpienia w razie awarii. Jednak mieszkańcy tego smutnego świata mogą się z niego wyrwać, jeśli tylko spojrzą na otaczającą ich rzeczywistość inaczej. Przełamią schematy i zrozumieją, że żyli w pętach.
Jako czytelniczka mogłabym rozpatrywać tę powieść graficzną pod względem treści i rysunku – osobno. Jednak celem Sousanisa jest między innymi to, by zmusić odbiorcę do zrozumienia, że język, choć pomaga nam pojmować rzeczywistość, może także stać się dla nas pułapką. Nie tylko pozwala nam komunikować się, ale także determinuje to, w jaki sposób patrzymy na świat, jak myślimy. Jego struktura jest niedoskonała, linearna, a zatem prowadząca z jednego do drugiego punktu. Obraz zaś pozwala na spojrzenie całościowe. Dostarcza ekspresji tam, gdzie zawodzą słowa. Czym zatem jest komiks? Czyżby komunikatem idealnym, łączącym dwie formy ekspresji? Sousanis nie odpowiada na te pytania, jedynie lekko zarysowuje drogę, którą może zmierzać osoba zajmująca się analizą tego gatunku. Zresztą chyba właśnie to jest największą wadą Odpłaszczenia – brak odpowiedzi. Autor, choć nie można odmówić mu ogromnej inteligencji (Odpłaszczenie powstało jako dysertacja), jedynie cytuje myśli wielkich, takich jak Platon, Latour, Marcuse czy Lakoff, umieszczając je w odpowiednich partiach swojego utworu, dopasowując do myśli przewodniej, która jest zresztą swojego rodzaju wariacją na temat Flatlandii Edwina Abotta. Korzystając z wizji płaskiego świata, historii kwadrata – który nie jest w stanie wyobrazić sobie innego świata – i kuli, dziwnego, trójwymiarowego przybysza, Sousanis przedstawia swoją opowieść, swoją wizję mówienia o rzeczywistości, obrazie i słowie, percepcji i otwieraniu się na nowe doznania. Jednak nadal są to zapożyczenia i cytaty, myśli, które ktoś już kiedyś powiedział.
Pomimo pewnych zastrzeżeń, Odpłaszczenie jest dziełem oszałamiająco pięknym i pobudzającym – zmysły oraz szare komórki. Sousanis pragnie, by czytelnik nie tylko zrozumiał jego punkt widzenia, ale także przeżył estetyczną i intelektualną podróż, która może go odmienić. Wędrówka zaczyna się już na okładce – stopy przelewają się niczym strumień i wędrują w różnych kierunkach. Później zaś zostają obute w sandały Hermesa, które pozwolą istocie mieszkającej w Krainie Płaszczaków wznieść się poza ograniczenia. Spójność tej powieści graficznej zadziwia i z pewnością jest godna pochwały. Sousanis konsekwentnie przeprowadza nas przez kolejne punkty na mapie, by sprowokować spojrzenie na świat w zupełnie inny sposób, jakbyśmy otworzyli oczy po raz pierwszy. Brzmi naiwnie – przynajmniej dla takiej starej cyniczki jak ja. Jednak nie sposób odmówić autorowi wiary w człowieka i jego umiejętności uczenia się, ale przede wszystkim przekraczania granic. Odpłaszczenie z pewnością do tego stymuluje.
Dzieło Sousanisa zmusza do spytania „dlaczego nie?” zamiast ciągłego utwierdzania się w swojej niemocy. To prawdziwie odświeżające doświadczenie – zarówno estetycznie, jak i intelektualnie. Bo chociaż autor śmiało korzysta z myśli znanych intelektualistów, robi to w konkretnym celu: by pozwolić nam zapanować nad własnymi ograniczeniami. A to zawsze jest godne zainteresowania.
Moja ocena: 7/10
Za pierwszą powieść graficzną w mojej kolekcji dziękuję
Autor: Nick Sousanis
Tytuł: Odpłaszczenie
Data wydania: 29.03.2018
Tłumaczenie: Adrian Markowski
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 208