niedziela, 25 lutego 2018

"Pierwszy bandzior" Miranda July - recenzja przedpremierowa

Fight Club


Książka na speedzie? Powieść Mirandy July przedstawiana jest jako wariacka a nawet niepoważna, choć prawdę powiedziawszy więcej w niej śmieszno-gorzkiej realności, niż szaleństwa. Bywa przesadzona, bywa dziwna a nawet nieobliczalna, absurd zaś zdaje się wręcz z niej wylewać. W Pierwszym bandziorze tkwi jednak coś znacznie więcej, niż kpina. 

Cheryl wegetuje pracuje, wraca do domu, je i marzy o związku z mężczyzną, który, według kosmicznego porządku, musi być jej bratnią duszą. Żyje według harmonogramu, brudzi tylko jeden zestaw naczyń, nie przenosi rzeczy w mieszkaniu, by przypadkiem nie nabałaganić. Jej nerwica objawia się wiecznie puchnącym globusem, choć terapię początkowo traktuje raczej jak kaprys, kolejny sposób, by dotrzeć do ukochanego Phillipa. Stagnacja szybko przemienia się w kolejkę górską, gdy w domu Cheryl zaczyna mieszkać Clee córka jej pracodawców. Bałaganiarstwo i stopy śmierdzące grzybem okazują się najmniejszą wadą nowej lokatorki.

Miranda July wykorzystuje typowy literacki zabieg, konfrontuje swoją bohaterkę z nieprzyjazną rzeczywistością
w postaci pięknej, leniwej i agresywnej dziewczyny zmuszając ją do bolesnej przemiany spowodowanej sytuacją graniczną. Jednak w Pierwszym bandziorze nie ma niczego typowego, niczego zwyczajnego, gdyż życie Cheryl zdaje się być rządzone przez absurd i usiane niewygodnymi, kłopotliwymi relacjami. Począwszy od niby-miłosnej rozgrywki z Phillipem, przez kontakty z bezdomnym ogrodnikiem, którego kobieta wcale nie chce oglądać, a skończywszy na przemocowym związku z Clee. Ten ostatni okazuje się najważniejszy w życiu Cheryl, wyzwalający w niej lęki i potrzeby, których nie uświadamiała sobie przez całe życie. July rozpoczyna od strachu zmusza bohaterkę do życia w towarzystwie agresywnej, silnej lokatorki, która w otwarty sposób przyznaje się do mizoginii, jednocześnie komunikując niechęć do Cheryl nie tylko słowami czy grymasami, ale przede wszystkim atakami, które rozpoczynają skomplikowaną relację ofiara-oprawca. Nie bez przyczyny jednak główna bohaterka pracuje w firmie, która wydaje filmy instruktażowe z samoobroną dla kobiet. Przemoc szybko zyskuje na sile, jednak z czasem przemienia się w grę, która tylko początkowo może wydawać się absurdalna. July konstruuje swojego rodzaju Fight Club, w którym frustracje i niespełnione marzenia kumulują się i przeistaczają w agresję. Nie zajmuje się jednak walką jako starciem dwóch sił, lecz wyzwalającą mocą oddania swojego życia w cudze ręce. To, co początkowo przerażało Cheryl poczucie zagrożenie w domowej przestrzeni stało się sposobem na odnalezienie swobody w niewygodnej rzeczywistości. Jednak i na tym się nie kończy, bo tam, gdzie mowa o poczuciu nieograniczonej wolności, musi w końcu pojawić się pytanie o granice, które wcale nie tak łatwo wyznaczyć, gdy nareszcie zyskało się pełny dostęp do własnych możliwości i fantazji. 

Choć July żongluje tematami, problematyka Pierwszego bandziora oscyluje przede wszystkim wokół udawania
zarówno w niebezpiecznych bądź erotycznych gierkach między dorosłymi jak i zupełnie prozaicznych sytuacjach. Być może nawet to odgrywanie ról społecznych, wpisujące się w codzienność każdego z nas, jest najistotniejszym problemem poruszanym w powieści July. Cheryl odgrywa bowiem typową samotną kobietę w wieku średnim, Clee zaś zdaje sobie sprawę z łatki seksbomby, która przypisana została jej ciału, choć nie godzi się z nią, a jej odpychające zachowanie i agresywna postawa są najlepszym przykładem walki ze stereotypowym postrzeganiem mięsistych blondynek o bujnym biuście. Porzucenie ról odgórnie narzuconych na rzecz tych, które wybieramy sami, okazuje się wyzwalające. Zmusza jednak do wzięcia odpowiedzialności za własne działania, co, jak pokazuje historia Cheryl, nigdy nie jest proste.

Pierwszy bandzior jest czym dużo więcej, niż tylko emocjonalnym roller coasterem pełnym absurdalnych sytuacji. July, korzystając z dość kontrowersyjnych dekoracji, porusza ważką problematykę, a robi to w sposób nie tylko odważny, ale także dowcipny, nierzadko tnąc ironią, kpiąc, choć także bystrym okiem przyglądając się międzyludzkim zależnościom. Kto mógłby się spodziewać, że powieść o kobiecie w średnim wieku może okazać się tak wciągającą i szaloną opowieścią o prawdzie i dążeniu do życia bez przytłaczającego lęku? 

Moja ocena: 7,5/10

Za depresyjno-szaleńczą podróż po świecie Cheryl Glickman dziękuję
 Tytuł: Pierwszy bandzior
Autorka: Miranda July
Data wydania: 28.02.2018
Tłumaczenie: Łukasz Buchalski
Wydawnictwo: Pauza
Liczba stron: 336