środa, 14 lutego 2018

Okiem na film "Trzy billboardy za Ebbing, Misouri"


Ostatnia sprawiedliwa? 

Dramat, western, czarna komedia? Trzy billboardy za Ebbing, Missouri to film, który z niesamowitym wyczuciem łączy wszystkie te gatunki. I chyba właśnie dzięki temu robi tak wielkie wrażenie nie popada bowiem w zbyt rozpaczliwe tony i nie idealizuje protagonisty, choć fabuła opiera się na ogromnej tragedii, a bohaterkę można by z powodzeniem nazwać mścicielką z Ebbing.


sobota, 10 lutego 2018

"Missoula. Gwałty w amerykańskim miasteczku uniwersyteckim" Jon Krakauer - recenzja

 Biedni chłopcy z Missouli


Biorę oddech. Jeden, drugi, trzeci. Nadal nie jestem gotowa, by pisać. To nie będzie recenzja, nie dam rady przecież analizować takiej książki. Wiecie, że gdy piszę coś takiego, możecie spodziewać się emocji. Ale ja nie do końca chcę, żeby ten tekst pisany był przez ogromne, ciągle pulsujące mi pod skórą uczucia. Wściekłość, smutek, rozgoryczenie - one grają pierwsze skrzypce. Później pojawia się wdzięczność. Że ta książka powstała. Że gwałt i molestowanie przestały być tematami, o których się milczy. Że ofiarom dano głos, który wcześniej wydarto z nich siłą. 

sobota, 3 lutego 2018

"Człowiek tygrys" Eka Kurniawan - recenzja

 Siła gniewu


Prostota w literaturze to skarb zbyt dużo mamy na rynku powieści, w których obrano sobie za cel bezsensowne mielenie ozorem (i nie mówię tu tylko o długich utworach). Wielu twierdzi, że talent pisarza można rozpoznać po jego umiejętności okiełznania języka i dopasowania go do formy. Po części się z tym zgadzam, a gdy czytam takie perełki jak Człowiek tygrys Kurniawana, tym bardziej przychylam się do zasadności tego twierdzenia.

środa, 24 stycznia 2018

Czy to jest podryw, czy molestowanie?

Po akcji #metoo ponoć wielu mężczyzn boryka się z problemem, jakim nagle stało się podrywanie kobiet. Czy można takiej powiedzieć, że ładnie wygląda? Czy można podarować jej kwiaty? Gwizdnąć na ulicy, nazwać ją niezłą dupą i macnąć co nieco? No tak, granica jest przecież cienka trudno rozeznać się w tym, co można, a co jest surowo zabronione. Ach, wszystko przez te niecne feministki. Dlatego dzisiaj postanowiłam trochę pomóc biednym, skonfundowanym panom, którzy nie mają pojęcia, co uchodzi, a co nie uchodzi urodzonemu romantykowi. A z racji, że najmocniej siedzę w książkach, posłużę się oczywiście literackimi przykładami. Gotowi? 

środa, 17 stycznia 2018

"Nad piękną modrą Dřevnicą" Antonín Bajaja - recenzja




Sielsko anielsko za żelazną kurtyną


Chociaż doskonałą literaturę czyta się z przyjemnością o każdej porze dnia i nocy, niezależnie od pory roku, niektóre książki z łatwością możemy przypisać do długich, letnich dni bądź zimowych wieczorów, gdy marzymy jedynie o tym, by zakopać się w kołdrze i skupić na pięknej historii. Taką właśnie książką, idealną na mroźny zimowy czas, jest Nad piękną modrą Dřevnicą – powolną, jakby spisaną z myślą o niespiesznej lekturze, smutną i śmieszną jednocześnie, przepełnioną wielką tęsknotą.