czwartek, 20 kwietnia 2017

"Egzorcysta" William Peter Blatty - recenzja



 Klasyka grozy w najlepszym wykonaniu


Wydawnictwo Vesper rozpieszcza fanów grozy – najpierw cudowne zbiory opowiadań Lovecrafta, później Mnich i Frankenstein. Teraz przyszedł czas na powieść kultową (nie boję się użyć tego słowa), która z pewnością niejednego czytelnika przyprawiła o ciarki. Mowa o Egzorcyście, którego dzięki Vesperowi poznajemy w nowej, poszerzonej wersji.


Życie Chris MacNeil nie jest usłane różami, choć nie można powiedzieć, by na nie narzekała – jest rozpoznawalną gwiazdą filmową, ma cudowną córeczkę, a nieudane małżeństwo zostawiła już daleko za sobą. Właśnie uczestniczy w zdjęciach do nowego filmu, a niedługo najprawdopodobniej uda jej się wyreżyserować swoje pierwsze dzieło. Wszystko układa się po jej myśli. Prawie wszystko… coś w zachowaniu małej Regan każe Chris przypuszczać, że dziewczynka cierpi na problemy na tle nerwowym. Czy to wina rozwodu i braku kontaktu z ojcem? Czy Regan czuje się winna? Jej stan pogarsza się z każdym dniem, a choć lekarze wysuwają wiele hipotez, wszystkie badania wykazują, że dziecko jest zdrowe. Jednak Chris doskonale widzi, że jej córeczka nie jest sobą.

Początek Egzorcysty jest niepozorny, a nawet lekko nudnawy, jeśli wie się, że już niebawem czeka nas jazda bez trzymanki. Ot, codzienność matki i córki, drobne przyjemności, plany na przyszłość. Wszystko spokojne, słodkie, sielankowe, jak zdrobnienia imion, których używają bohaterowie. Autor jednak zadbał o to, by od czasu do czasu wpleść w fabułę coś, co nie pasuje do spokojnego świata Chris i Regan. To smutny, poważny kapłan, który zwraca uwagę aktorki, napomknienia dotyczące czarnych mszy i zbezczeszczenia figury matki boskiej, a wreszcie także przyjęcie u Chris, które kończy się bardzo niepokojącym zachowaniem jej córki. Od tamtej pory w napięciu czekamy na kolejne wydarzenia, na emocje, których możemy być pewni. Wtedy już wiemy, że wsiąknęliśmy na dobre.

Egzorcysta to jedna z tych powieści grozy, które trzymają za gardło, choć czytelnik nie jest tego do końca świadom. Akcja nie pędzi przecież na łeb na szyję, a tytułowy egzorcysta ujawnia się dopiero pod koniec książki. O co więc chodzi? O odpowiednio dozowane napięcie, ale także brak tanich straszaków i niezachwianej pewności, że to co złe, musi wiązać się z mocami nadprzyrodzonymi. Przez większość czasu Chris próbuje racjonalizować sobie dziwne zachowania Regan i to właśnie jej próby pojęcia tego, co dzieje się z ciałem i umysłem jej córki, najsilniej działały na moją wyobraźnię. Stan dziewczynki pogarsza się każdego dnia, a lekarze, w których jej matka pokłada nadzieję, zawodzą po raz kolejny. Raz już przez ich błąd straciła dziecko. Teraz nie może na to pozwolić.

Nie mam jednak zamiaru rozwodzić się nad tym, co w Egzorcyście jest straszne. O tym możecie przeczytać na innych blogach czy na Lubimy Czytać. Dla mnie powieść Blatty’ego to przede wszystkim konflikt ateizmu i wiary, zwątpienia i pewności. Chris jest ateistką nie bez przyczyny. Jej brak wiary kontrastuje z religijną ciekawością jej asystentki, która co chwila wypróbowuje nowe medaliony, a także w głos intonuje mantry. Ich zachowanie ma wpływ także na małą Regan, która nie do końca rozumie ideę boga, choć mocno trapią ją problemy związane z życiem i śmiercią. Matka jednak nie wie, jak wytłumaczyć małej, czemu bóg pozwala ludziom umierać. Do tych trzech kobiet dołącza najważniejsza w moim mniemaniu postać, ojciec Karras, który załamuje się po śmierci matki. Mężczyzna jest zagubiony, a jego wiara staje się coraz słabsza. Gdy dowiaduje się o chorobie Regan do głosu dochodzi jego racjonalna część. Wątek ojca Karrasa pokazuje, że Egzorcysta to nie tylko powieść o opętaniu, ale także o próbie wiary. Człowiek nie jest w stanie ślepo wierzyć w coś, czego nie rozumie. Jednak wiedza może okazać się dla niego nie do wytrzymania.

Chociaż Blatty opisał sytuację, w którą nie wierzę, nie przyjmuję za możliwą ani prawdopodobną, nie ukrywam, że udało mu się wzbudzić we mnie żywe emocje. To z pewnością jest lepszym świadectwem mojego zadowolenia z lektury, niż cała ta recenzja.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość poznania historii pewnego opętania, dziękuję

 Autor: William Peter Blatty
Tytuł: Egzorcysta
Data wydania: 11.04.2017 
Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 356

20 komentarzy:

  1. Przy okazji tego wznowienia zastanawiałem się, czy nie sięgnąć po Egzorcystę. Ostatecznie jednak go sobie odpuściłem - mylnie założyłem, że to stricte powieść grozy, za którymi nie przepadam. Po twojej recenzji jednak widzę, że myliłem się. Na nowo zaciekawiłaś mnie tą książką, dlatego myślę że w bliższej lub dalszej przyszłości uda mi się po nią sięgnąć :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zmieniłeś zdanie. Bo warto, naprawdę warto. Ja też zastanawiałam się czy sobie nie odpuścić (przez chwilkę ;)), tak jak odpuściłam "Frankensteina" i "Mnicha". Ale cieszę się, że tego nie zrobiłam - czasem warto sięgnąć po coś z opętaniem w tle ;)

      Usuń
  2. Akurat w święta męczyłam z rodzicami film o egzorcyzmach (taki mieliśmy świąteczny klimat), więc teraz dobra książka o takiej tematyce byłaby wskazana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super świąteczny nastrój ;) W takim razie polecam "Egzorcystę" - nie tylko od święta :)

      Usuń
  3. Jestem wielką fanką horrorów wydawanych przez Vesper i już nie mogę się doczekać informacji na temat kolejnych klasyków. Co do "Egzorcysty", pisałam już, że nie miałam okazji ani czytać, ani oglądać tej historii, więc jestem jej bardzo, ale to bardzo ciekawa. Cieszę się, że powieść emocjonuje, że nie pozostawia obojętnym. Dużą wartością jest także starcie dwóch światopoglądów i wszystko wskazuje na to, że będę lekturą usatysfakcjonowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa, co będzie następne - odpuściłam sobie "Frankensteina" i "Mnicha", ale reszty chyba nie odpuszczę :)
      Mam nadzieję, że szybko uda Ci się przeczytać powieść Blatty'ego. Nie sądzę, byś się zawiodła, choć ostatnio klasyczne horrory Cię nie rozpieszczają (z tego co widzę po blogu). Dlatego trzymam kciuki za jak najszybszą, udaną lekturę :)

      Usuń
    2. Z jakiego powodu odpuściłaś "Frankenstiena" i "Mnicha"? Obie powieści są świetne i gorąco polecam :) Faktycznie ostatnio nie mam wielkiego szczęścia do wybieranych lektur, ale wierzę, że już wkrótce los się do mnie uśmiechnie :)

      Usuń
  4. Właśnie zaczęłam ją czytać :) Swoją drogą, Twoja recenzja to już trzecia w ciągu kilku ostatnich dni, jakie widzę na blogach osób, które regularnie odwiedzam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, żebyś wiedziała. A zaraz będzie kolejna Twoja. :P No, ale jak widać opłaca się mieć znajomych o podobnych gustach, bo akurat może odradziliby coś, co mieliśmy w zamiarze przeczytać albo po prostu utwierdzają nas w przekonaniu, że myśli, wrażenia i gust dalej mamy idące w tym samym kierunku. :)

      Usuń
    2. W ogóle to jak patrzę na nasze blogi, to ciągle o tym samym niemal piszemy :D
      A Egzorcystę skończyłam dzisiaj rano, jakoś nie czułam się pewnie czytając go w nocy, gdy wszyscy już spali :) Recka już w piątek :D

      Usuń
    3. Hehe, no, kiedyś się tak zorganizować na jakichś targach czy coś i taką ekipą spotkać o podobnych gustach, to byśmy nawijali i nawijali. :D
      Hehehe, no, może horror podziałać na wyobraźnię. Ja czytałem będąc samemu w domu w nocy, było okej. Ale klimacik świetny. :)

      Usuń
    4. Koniecznie! Może w Krakowie się uda :)
      To kozak jesteś :D

      Usuń
    5. Może tak. :) W tym roku myślisz?
      Hehehe, chyba za późno zacząłem czytać horrory, bo to już wiem, kiedy nie za bardzo powodują, że spać się nie potrafi. Chwilowy dreszczyk mogą wywołać, ale nic poza tym. Ostatni horror, jaki mnie sharatał, że spać nie potrafiłem, to 1 i 2 Klątwa, ale to filmy.

      Usuń
    6. Taki mam plan, zwłaszcza że omija mnie Pyrkon, Smokon i Targi w Wawie :( Krakowa już nie odpuszczę ;)

      Usuń
    7. To ja w tym roku też się już na 100% postaram pojawić, bo ostatnie 2 lata mi nie wychodzi.

      Usuń
  5. Ta książka nie jest na moje nerwy. Filmu nie dałam rady obejrzeć do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc nie namawiam :) Może następnym razem coś u mnie znajdziesz.

      Usuń
  6. Ja muszę koniecznie z tą książką się zapoznać. Chociaż obawiam się, że troszkę bym się lektury bała, ale to tylko jeszcze bardziej mnie do niej zachęca - ot, taki teowy paradoks ;D

    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu fajnie by było, gdybyś trochę się bała :) Zazdrościłabym Ci bardzo, bo już bardzo dawno nic mnie nie wystraszyło. Mam nadzieję, że szybko zapoznasz się z "Egzorcystą" ;)

      Usuń
  7. Dawno temu ;) miałam w planach Egzorcystę, ale... gdy po przeczytaniu jednej z powieści Mastertona, bałam się iść nawet do toalety i starałam się nie kłaść ostatnia spać, stwierdziłam, że nigdy więcej takich książkowych horrorów. No ale może młodzieńcze lęki minęły i może już nie będzie tak strasznie? I w końcu zapoznam się z klasyką? :D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, za każdy jestem niezmiernie wdzięczna :)
Pamiętaj jednak o netykiecie. Wiadomości niecenzuralne, obelżywe i niezwiązane z tematem będą kasowane bez mrugnięcia okiem. Jeśli chcesz, żebym do Ciebie zajrzała, zostaw swój adres pod komentarzem :)