niedziela, 19 marca 2017

"Rok Potopu" Margaret Atwood - recenzja




Utopię waszą utopię...

 

Znacie tę smutną zasadę, która mówi, że zawsze, ale to zawsze druga część trylogii jest najgorsza? Historia się rozjeżdża, fabuła nie wciąga, a my zastanawiamy się, gdzie podziała się magia z tomu pierwszego. Margaret Atwood pokonała tę zasadę, tworząc powieść, która ani na jotę nie ustępuje swojej poprzedniczce.




Ludzkość czeka Bezwodny Potop – Ogrodnicy są o tym przekonani. Wiedzą, że Bóg nie jest zadowolony z tego, jak człowiek włada ziemią, zabijając naturę, zjadając swoich mniejszych braci. Dlatego przygotowują się na kataklizm niepodobny do biblijnego potopu, gdyż sprowadzony przez istotę ludzką, nie przez samego Boga. Do tego czasu Ogrodnicy, z Adamami i Ewami na czele, będą gotowi na tę tragiczną i jednocześnie piękną chwilę, w której świat nareszcie zacznie przypominać Eden. Koniec nadchodzi. Jest dokładnie tak, jak zapowiedział Adam Pierwszy. Wszystko uległo zmianie, przyroda jest dzika, nieokiełznana i często nieprzyjazna. Jednak, jak można się spodziewać, przeżyli nie tylko ci, którym na sercu leży dobro bożego świata. Zaczyna się walka o przetrwanie.



Oryks i Derkacz dotykał problematyki konsumpcjonizmu i modyfikacji genetycznej, zabawy w Boga, która może doprowadzić do tragicznych konsekwencji. W Roku Potopu Atwood sprytnie odchodzi od tego tematu, prowadząc nas do Plebsopolii, do Bożych Ogrodników, znanych nam z poprzedniej części i postrzeganych raczej jako podkładających ładunki wybuchowe ekstremistów. Autorka pokazuje mechanizmy działania tej sekty, jej rytuały i sposób postrzegania świata. Dodatkowym smaczkiem jest także rozpoczynanie kolejnych rozdziałów kazaniami prowadzonymi przez Adama Pierwszego i tekstami religijnych piosenek. Te fragmenty najlepiej ukazują mentalność Ogrodników. Ich życie to nie chaos, nie nienawiść do przeciwników. Podobieństwo do wyidealizowanej wizji chrześcijaństwa jest wręcz niemożliwe do przeoczenia – członkowie sekty kochają wszystkie stworzenia, nie zabijają, nie chowają urazy i wszystko starają się osiągnąć drogą pokojową. Jak to możliwe w zdeprawowanym świecie, w którym brudne alejki kryją nie tylko złodziei, ale także okaleczone trupy, które – być może – już jutro wylądują w pysznym SekretBurgerze? Ogrodników ocala nie tylko wiara. Wielu z nich wierzy jedynie w ułamek tego, co głoszą Adamowie i Ewy. Tym, co trzyma ich przy życiu jest hierarchia wartości, która w świecie Złowszechnym przemieniła się w hybrydę ślepego posłuszeństwa korporacjom. Właśnie dzięki niej Ogrodnicy mogą uważać się za istoty myślące, posiadające duszę.





Atwood skupia się na dwóch bohaterkach – Toby i Ren – wspominających przeszłość, a przy tym także swoje życie w sekcie, która zmieniła ich postrzeganie rzeczywistości. Obie bohaterki przeżyły Potop, obie uczone były, że nie należy jeść niczego, co posiada twarz, obie samotne i, w głębi ducha, nieszczęśliwe. Jednak kurczowo trzymają się życia wiedząc, że śmierć jest darem, który nie powinien pochodzić od człowieka. Autorka fantastycznie opisała losy dwóch kobiet, różniących się od siebie w prawie każdym aspekcie, które w świecie rządzonym przez bezlitosne korporacje poszukują swojego bezpiecznego miejsca. Kiedy nadchodzi Bezwodny Potop, a wszystko, co do tej pory znały, kończy się definitywnie, otrzymują szansę, by rozpocząć od nowa. Z dala od trujących relacji, od dawnych lęków i wielkich pragnień, których nie dało się spełnić.



Chociaż Rok Potopu czerpie z literatury postapokaliptycznej, Atwood woli zajmować się swoimi bohaterami, niż opisami opustoszałych miast. Nie znaczy to jednak, że autorka idzie na łatwiznę i ucieka od budowania podwalin wymyślonego przez siebie świata po katastrofie. Jest on dopracowany w każdym calu, wliczając w to złupione sklepy, panoszącą się zwierzynę, która coraz śmielej poczyna sobie z osłabionymi ludźmi, a także rozsiane po ulicach palce bądź inne części ciała, które pospadały sępom z dziobów. W tej rzeczywistości można zatonąć, można zapomnieć o człowieczeństwie bądź próbować ocalić choćby cząstkę samego siebie. Wszystko to dzięki niesamowitym umiejętnościom pisarskim Atwood, która śmiało poczyna sobie ze znanymi z historii literatury problemami, odświeża je i nadaje im uniwersalny wydźwięk. Jeśli nie przestraszycie się świata MaddAddama, prawdopodobnie sami jesteście szaleni.



Druga część trylogii Atwood zaskoczyła mnie swoją spójnością, zmyślną fabułą i niesamowitą wręcz realizacją. Czekam niecierpliwie na kolejny, ostatni już tom. Oby Atwood udało się udźwignąć ciężar Oryksa i Derkacza oraz Roku Potopu. Poprzeczka jest postawiona naprawdę wysoko. 

Moja ocena: 7/10

Za powrót do świata MaddAddama, dziękuję
 Autorka: Margaret Atwood
Tytuł: Rok Potopu
 Cykl: MaddAddam
Data wydania: 2.03.2017
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 560

30 komentarzy:

  1. No to teraz potrzebuję porady :) Dawno temu czytałam jedną z książek Atwood, ale po raz kolejny uważam, że byłam zbyt niedojrzała, żeby ją docenić. Nie podobała mi się powieść, zraziłam się do pisarki i w zasadzie wyrzuciłam jej nazwisko z pamięci. O pierwszym tomie tej serii czytałam niedawno, jednak autorka recenzji nie wypowiadała się o historii pochlebnie, więc znów zapomniałam o Atwood. Ale teraz Twoja recenzja sprawiła, że chciałabym zanurzyć się w opowieści, mam wrażenie, że coś mnie do niej przyciąga. I teraz moje pytanie, czytać czy nie czytać? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież, że czytać! "Oryks i Derkacz" jest trochę krótszą powieścią, więc jak na pierwsze spotkanie z postapokaliptyczną wizją autorki w sam raz. Dowiesz się czy podoba Ci się jej styl i czy przekonuje Cię ten świat. Dla mnie te powieści są nie tylko mądre, ale przede wszystkim fantastycznie napisane. Trudno było mi się od nich oderwać, chociaż, jak to ze mną bywa, znajdę też wady. Jednak nie mogę powiedzieć złego słowa o Atwood - przynajmniej jeszcze nie. Zobaczymy, jak wypadnie ostatni tom.
      A gdybyś nie chciała rozpoczynać trylogii MaddAddam, proponuję "Opowieść podręcznej" (chyba że właśnie to jest książka, którą czytałaś kiedyś). Myślę, że ta powieść może być Ci bliska - to antyutopia, w której światem władają religijni fanatycy, a kobiety mogą zostać sprowadzone jedynie do roli inkubatora. Kimś takim jest główna bohaterka, która zostaje wysłana do domu wysoko postawionego członka partii. Ma, zamiast jego żony, urodzić mu dziecko. Książka jest niesamowicie mocna i bardzo, bardzo sugestywna. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach.
      Więc decyzja należy do Ciebie, ale ja jak najbardziej zachęcam! :)

      Usuń
    2. Okej, w takim razie decyzja zapadła, sięgnę po "Oryksa i Derkacza" :) Postapokaliptyczna wizja głównie przyciąga mnie do tej książki, natomiast o stylu pisania autorki słyszałam raczej niepochlebne zdania, więc naprawdę byłam rozdarta. Jednak Twoja opinia mnie przekonała, dam Atwood jeszcze jedną szansę :)
      Czytałam "Panią wyrocznię" i pamiętam, że bardzo się męczyłam i chyba do końca nie zrozumiałam, o co w tej powieści chodzi. Kładę to na karb nastoletniego wieku i niedojrzałości. W ogóle to ciekawe, bo zauważyłam, że mając te 17-20 lat, sięgałam po klasykę i "poważną" literaturę, ale nie zawsze były to dobre wybory. Chyba nie ten czas po prostu.
      "Opowieść podręcznej" brzmi jak coś, co absolutnie może mnie zainteresować, więc pięknie dziękuję za polecenie :)

      Usuń
    3. Atwood jest sprawną pisarką, ale rozumiem, że wiele osób może jej nie lubić - jest feministką, a to często jest problemem dla wielu czytelników. Mam nadzieję, że Tobie akurat się spodoba, zwłaszcza, że to z mojego polecenia! Będę na siebie zła, jak się rozczarujesz :P
      Nie znam "Pani wyroczni", ale przeczytam z pewnością. Proza Atwood bardzo mnie ciekawi, więc systematycznie będę ją poznawać.
      Hmm to dość ciekawe. Może chciałaś sobie pokazać, że klasyka to nie tylko to, czego uczysz się w szkole? :) Ja wtedy czytałam Sapkowskiego i Anne Rice, a zaraz później Różewicza, Becketta i opracowania filologiczne (jeszcze przed studiami). Tak więc zaliczyłam spory miszmasz ;) A na klasykę zawsze jest czas - przynajmniej tak myślę. To, że rozumiemy ją inaczej w każdym wieku dodaje smaczku :)

      Usuń
  2. Nie jestem pewna, czy ta książka mogłaby mi się podobać. Ale cieszę się, że reguła drugiej części nie znalazła tutaj potwierdzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, nie namawiam, choć to mocna rzecz, którą warto poznać :)

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji czytać tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mocno zachęcam - pierwszy tom jest cudowny, a drugi, całe szczęście, wcale nie gorszy :)

      Usuń
  4. Zabawa człowiek w Boga to temat, który mnie wręcz przeraża... Naprawdę, widząc do czego ludzie są zdolni dla własnej wygody przy obecnych środkach, trudno mi sobie wyobrazić, co zrobią ze światem mając szerszy wachlarz narzędzi.
    Poszukam pierwszego tomu, bo może mi się bardzo spodobać ta trylogia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten temat jest bardzo kontrowersyjny i można doszukiwać się go w wielu przypadkach. Kiedyś tak mówiono o przeszczepach organów, a jak widać, dzięki temu medycyna znacznie poszła do przodu. Atwood jednak pokazuje zupełnie skrajny przypadek, w którym człowiek nie zastanawia się nad konsekwencjami, a naukę wykorzystuje jak zabawkę. Ta wizja jest o tyle straszna, że możemy zauważyć wyraźne analogie do naszego współczesnego świata (chociażby modyfikowaną genetycznie żywność). Bardzo mocno polecam - jeśli takie tematy Cię ruszają, to powieści Atwood z pewnością do Ciebie trafią.

      Usuń
  5. Czytałam jedną powieść Atwood i choć bardzo mi się podobała, poprzestałam tylko na niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A którą powieść autorki czytałaś? Mam nadzieję, że jednak na jednej nie poprzestaniesz:)

      Usuń
  6. Dziwna i zaskakująca, ale ten tom przypadł mi do gustu nawet bardziej niż pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jednak pierwszy wygrywa, choć ten był bardziej... żywiołowy. W pewnym momencie po prostu nie mogłam odkleić się od książki:)

      Usuń
  7. Świetnie, że autorce udało się pokonać klątwę drugiego tomu, bo faktycznie wielu pisarzy właśnie na nim potrafi się "wyłożyć". Postapokalipsie w różnych wersjach zawsze mówię tak, więc będę mieć tę trylogię na uwadze, choć poczekam chyba na Twoją opinię o ostatnim tomie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, w takim razie trzymam Cię za słowo ;) Mam ogromną nadzieję, że koniec trylogii mnie nie rozczaruje, bo Atwood bardzo wysoko postawiła poprzeczkę i spadek z takiej wysokości byłby bolesny.

      Usuń
    2. To z jednej strony dobrze, że tak wysoko postawiła poprzeczkę, bo takie książki/trylogie/cykle to sama przyjemność, z drugiej faktycznie rozczarowanie może być bardzo gorzkie. Trzymam kciuki, żeby było dobrze do samego końca, bo wtedy i przede mną bedzie apetyczna lektura :)

      Usuń
  8. Przyznam się że nie przeczytałam całej Twojej opinii, a to tylko dlatego, że jestem w trakcie czytania pierwszego tomu i nie chcę sobie nic spoilerować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! To w takim razie czekam niecierpliwie na Twoją opinię :) Mam nadzieję, że "Oryks i Derkacz" oczaruje Cię tak, jak mnie :)

      Usuń
  9. Przyznam, że zwlekałam z lekturą "Onyksa i Derkacza" tylko ze względu na obawę o kolejne tomy. Zbyt dobrze znam sytuacje, kiedy po pierwszym, fenomenalnym tomie cyklu, załamywałam ręce nad marnością kontynuacji. Jednak Twoja recenzja całkowicie mnie uspokoiła i w najbliższym czasie z pewnością wyskoczę do księgarni po pierwszy tom trylogii Atwood :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ładne. A jak jednak się okaże, że "Oryks i Derkacz" nie spełniają oczekiwań, to będę miała wyrzuty sumienia! ;) Oby lektura Ci się spodobała i przyniosła Ci tyle emocji, co mnie :)

      Usuń
  10. Nie nadrobiłam jeszcze pierwszego tomu, ale dobrze, że autorka trzyma poziom. Faktycznie trudno jest pokonać "klątwę drugiego tomu", więc tym lepiej, że Atwood się to udało. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz poczekać, aż wyjdzie trzeci tom i poczytać opinie, czy warto. Ale nie wydaje mi się, by autorka mogła tak nisko upaść i coś sknocić w końcówce! :)

      Usuń
  11. Interesująca tematyka tej trylogii. Skoro wysoko oceniasz, nazwisko Atwood zapisane:)
    Ale tym Sekretburgerem prawie cofnełaś mi kolację :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach takie postapokaliptyczne historie mogą otworzyć nam oczy. O, no to podczas czytania lepiej nie jedz ;)

      Usuń
  12. Zafascynowałaś mnie!(a może raczej Pani Atwood). Muszę koniecznie sięgnąć po "Oryksa i Derkacza", później po "Rok potopu".
    Ostatnio sporo w tej tematyce czytam, oglądam i ta pszczółka na okładce taka znacząca...(a może to szerszeń?)
    Nie wiem... TaK czy siak, książkę sobie zapisuje.

    Ps. Zrezygnowałam z czytania "Pianistki", choć od początku język jakoś mnie oczarował narracja, to im dalej brnęłam, tym czułam coraz większy niesmak, postanowiłam więc zaprzestać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zachęcam, bo zarówno pierwsza jak i druga część są warte grzechu :) To pszczółka - w książce te owady się pojawiają, stąd jedna z nich pojawiła się na okładce ;)

      Hmm szkoda, ale rozumiem. Dla mnie ta powieść była wstrząsającym i bardzo nieprzyjemnym przeżyciem. To nie jest literatura dla przyjemności i rzeczywiście budzi niesmak, dlatego nie dziwię się, że zrezygnowałaś. Ja lektury nie żałuję, nadal uważam, że to bardzo wartościowa powieść, jednak dość trudno przez nią przebrnąć.

      Usuń
  13. Pierwszy tom już za mną, a drugi czeka na spotkanie, podczytuję, że będzie ono bardzo udane. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, za każdy jestem niezmiernie wdzięczna :)
Pamiętaj jednak o netykiecie. Wiadomości niecenzuralne, obelżywe i niezwiązane z tematem będą kasowane bez mrugnięcia okiem. Jeśli chcesz, żebym do Ciebie zajrzała, zostaw swój adres pod komentarzem :)