piątek, 3 lutego 2017

"Jak podróżować z łososiem" Umberto Eco - recenzja





Jak rozbawić gbura

Gdy we wszechwiedzącej wyszukiwarce, znanej większości społeczeństwa jako wujek Google, wpisujemy ‘jak podróżować z...’, dobry wujcio podpowiada nam, jak radzić sobie w podróży z dzieckiem czy zwierzętami, lecz jak podróżować z łososiem już nie wie. Tego i dużo, dużo więcej, dowiecie się tylko z wyboru felietonów Umberta Eco.




Czy zastanawialiście się kiedyś, jak odróżnić zwykły film od filmu pornograficznego? Wbrew pozorom to nie tak proste, jak mogłoby się wydawać. A może ciekawiło was, dlaczego pracownicy bibliotek,  zamiast pomagać żądnym wiedzy czytelnikom, utrudniają im życie na wszelkie możliwe sposoby? Jeśli tak – dobra wasza. Eco sumiennie (choć z przymrużeniem oka) wyjaśni wam wiele absurdów, z którymi człowiek współczesny musi się borykać. Jeśli nie – no cóż, po tej lekturze z pewnością zaczniecie inaczej patrzeć na świat.



Jak podróżować z łososiem to zbiór felietonów, z którego część znana jest już polskiemu czytelnikowi z Zapisków na pudełku od zapałek. Felietonów, co warto podkreślić, zaskakująco aktualnych pomimo upływu lat. Sytuacje opisywane przez Eco, począwszy od porady dotyczącej otrzymania duplikatu prawa jazdy, a skończywszy na ironicznej instrukcji nie-korzystania z telefonu, nadal bawią i, co ważniejsze, nadal skłaniają do zastanowienia. Chociażby nad kondycją misternie skonstruowanych hotelowych dzbanków do kawy, które stworzone zostały chyba tylko po to, by oblewać bogu ducha winnych gości, pragnących zjeść śniadanie w łóżku. Eco kpi prawie ze wszystkiego: z bibliotekarzy, snobów, fanów piłki nożnej, biurokratów, pseudointelektualistów, gadżeciarzy czy mało kreatywnych krytyków. Uderza w punkt, rozbawiając przy tym do łez (uwierzcie, sprawdziłam to na sobie). Wydawca jednak uczula nas na znaczącą zmianę, która pojawia się w późniejszych tekstach autora – i nie da się ukryć, że nawet mało spostrzegawczy czytelnik z łatwością ją zauważy. O ile we wcześniejszych felietonach króluje lekki ton, tak pod koniec tej krótkiej książeczki możemy spostrzec, że Eco z tekstów dowcipnych, choć błyskotliwych, przechodzi do tematów dużo poważniejszych, dotyczących kultury masowej, konsumpcjonizmu czy manipulowania wiadomościami w mediach. Nie brak w nich humoru, absurdalności i pewnego przymrużenia oka, jednak nietrudno popaść przy nich w zadumę nad kierunkiem, w jakim zmierza świat.



A teraz, zamiast wymądrzać się (do czego predyspozycji intelektualnych nie posiadam) lub zachęcać was dobrym słowem do sięgnięcia po zbiór felietonów Eco, przytoczę fragment mojego ulubionego tekstu napisanego, uwaga, uwaga, prawie trzydzieści lat temu. Nie zestarzał się jednak nawet o dzień.



Kiedy dzwonię do dentysty, aby umówić się na wizytę, a on mówi, że przez cały przyszły tydzień nie ma już czasu, wierzę mu. To poważny profesjonalista. Kiedy jednak ktoś zaprasza mnie na zjazd, na rozmowę przy okrągłym stole, proponuje, abym został redaktorem dzieła zbiorowego, napisał esej, uczestniczył w jury, a ja odpowiadam, że nie mam czasu, ta osoba mi nie wierzy. „Ależ, panie profesorze – mówi – człowiek taki jak pan z pewnością czas znajdzie”. Najwidoczniej my, humaniści, nie uchodzimy za poważnych profesjonalistów, jesteśmy obibokami.  



Moja ocena: 7/10

Za literacką podróż z Eco (i łososiem) dziękuję

Autor: Umberto Eco
Tytuł: Jak podróżować z łososiem
Data wydania: 19.01.2017
Tłumaczenie: Krzysztof Żaboklicki
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 208

33 komentarze:

  1. Hej :) Już patrzę gdzie go kupić ! Eco lubię papierowego, ale z tego co widzę na obrazku - nie będzie stanowił wizualnej całości z tym co mam ;) Pozdrawiam Cię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, tego się nie spodziewałam :) Myślałam, że całkiem przerzuciłaś się na e-booki. Okładka nie jest najpiękniejsza, ale całe szczęście wnętrze nadrabia :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Na pewno można się nad takimi felietonami zatrzymać i zadumać. Zabawny fragment przytoczyłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bawiłam się świetnie podczas lektury, ale to nie tylko zabawa - przede wszystkim błyskotliwe obserwacje dotyczące świata. Mocno polecam :)

      Usuń
  3. Uwielbiam twórczość owego autora i cieszą mnie każde publikacje dotyczące jego osoby :) Po tę również mam zamiar sięgnąć w niedalekim czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli znasz dobrze twórczość Eco, to prawdopodobnie większość felietonów będzie dla Ciebie znajoma. Ale warto rozejrzeć się za nią dla nowszych tekstów :)

      Usuń
  4. W sumie to bardzo ciekawa pozycja :) Natknęłam się na nią ostatnio, gdy przegrzebywałam internet w poszukiwaniu intrygujących tytułów, ale jakoś nie zaintrygowała mnie za bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, jak można się zdziwić ;) Okładka nie zachęca, tytuł intryguje, a środek to same perełki :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę miłej lektury :)

      Usuń
  6. Czytałam pierwszą część "Zapisków...", nie wykluczam, że sięgnę i po ten zbiorek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie większość felietonów będzie Ci znana. Ale dla nowszych tekstów warto sięgnąć po "Jak podróżować z łososiem", choćby ratując się biblioteką :)

      Usuń
  7. Kupił mnie cytat! Masz rację, że jest aktualny jak nie wiem co :) Z twórczości Eco znam tylko "Imię róży", więc chętnie nadrobię, poznając ten zbiór felietonów. Chyba najbardziej ciekawi mnie ich uniwersalność, bo jak to możliwe, że po tylu latach wciąż są aktualne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie dałam rady przeczytać "Imienia róży"! Zanudziła mnie ta książka na śmierć, choć byłam wtedy dzieciakiem.
      Wiadomo, że czas leci a świat się zmienia, ale jednak ludzie pozostają tacy sami, stąd też teksty nadal są uniwersalne. Jest taki felieton z 1991 roku, dotyczący używania telefonów komórkowych. Teraz to nic wielkiego, prawie każdy go ma, a Eco mówi o sytuacji, w której ktoś publicznie się nim popisuje, próbując pokazać, jaki ważny z niego jegomość. Dziś ludzie nadal chwalą się telefonami, a dodatkowo rozmawiają zadziwiająco głośno, gdy są to sprawy służbowe. Motyw ten sam, zachowanie to samo - ludzie się nie zmieniają ;)

      Usuń
    2. "Imię Róży" czytałam do matury, bo wybrałam sobie tę książkę jako element prezentacji na ustnym polskim. Nie powiem, żebym gładko przeszła przez tę historię, ale dobrze ją wspominam i namawiam Cię, żebyś dała książce drugą szansę :) Ha, aż trudno uwierzyć, że tyle lat minęło, a ludzie nadal popisują się telefonami i innymi gadżetami, że o głośnych rozmowach w miejscach publicznych nie wspomnę. Koniecznie muszę sięgnąć po tę publikację :)

      Usuń
    3. No dobrze, skoro namawiasz, to pewnie się skuszę - głównie dlatego, że Eco, jako pisarz niezwykły (bo przecież także teoretyk literatury), jest trudny w odbiorze. A ja lubię wyzwania :)
      Pewne rzeczy nigdy się nie zmienią, chyba że ludzie zmądrzeją, ale na to bym nie liczyła ;) A Eco jest bardzo spostrzegawczy, więc myślę, że niejeden tekst Cię zaskoczy.

      Usuń
    4. Racja, aż się sobie dziwię, ale jego teksty teoretyczne też mnie nie przerażały, więc w sumie wychodzi na to, że powinnam wrócić do czytania Eco :)
      Fakt, też nie sądzę, że nagle jako gatunek staniemy się mądrzejsi.

      Usuń
  8. Skuszę się, może jeszcze nie teraz, ale ale na liście czytelniczej już jest. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie :) jestem pewna, że Ci się spodobają :)

      Usuń
  9. Felietony Umberto Eco kojarzą mi się z testami gimnazjalnymi, które zdawałam wieki temu. Miałam zestaw do czytania ze zrozumieniem i chyba autorzy tej publikacji kochali Umberto Eco bo jego felietony pojawiały się na co drugim arkuszu na zmianę z Kapuścińskim. Uświadomiłaś mi, że od ostatniego maturalnego testu, który też był wieki temu, nie przeczytałam żadnego felietonu wydanego w zbiorze w formie książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to świetne materiały na testy, nie myślałam o tym w ten sposób. Chociaż rozumiem, że po takich egzaminach mogłabyś mieć dosyć autora, albo nawet felietonów jako gatunku. Jeśli kiedyś książka wpadnie Ci w łapki, to skuś się - warto, dla samej przyjemności, bez potrzeby interpretacji w ramach testu ;)

      Usuń
    2. Testy absolutnie nie zraziły mnie do felietonów, raczej fakt, że w internecie rzadko wpadam na kogoś, kto poleca felietony czy literaturę faktu. Chociaż muszę przyznać, że to powoli się zmienia. Ja czytać ciekawsze pozycje zaczęłam dopiero na studiach, kiedy jakikolwiek przymus czytania czegokolwiek znikł- bo studiuję biologię. Co najciekawsze zaczęło mi bardzo brakować polskiego, literatury i kultury- pewnie dlatego zaczęłam sięgać po ambitniejsze książki. Wcześniej raczyłam się literaturą raczej rozrywkową.

      Usuń
    3. Literaturę faktu już częściej, teraz przyszła na to swojego rodzaju moda, choć oczywiście nie we wszystkich kręgach ;) Ale masz rację, recenzje felietonów zdarzają się zadziwiająco rzadko. Pewnie dlatego, że nie są zbyt często wydawane, a recenzenci zajmują się głównie nowościami.
      O kurcze, biologia? No to rzeczywiście nie można dać tam ujścia literackim ciągotkom:) Ja jestem po filologii polskiej i też często łapię się na tym, że brakuje mi zajęć, omawiania lektur albo trudnych tekstów, nad którymi trzeba się nagłowić. W Twoim przypadku skutkuje to czytaniem ambitniejszych tekstów - i świetnie. Człowiek potrzebuje pożywki dla mózgu, bo inaczej gnuśnieje ;) Ja z tej tęsknoty czasem sięgam po teksty naukowe, ale to już nie to samo :)

      Usuń
  10. Podoba mi się ten przytoczony fragment! Chętnie zapoznam się z całością. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. A ten fragment jest niesamowity, jak zresztą wiele felietonów z tego zbioru :)

      Usuń
  11. Teksty Eco są świetne. Lekkie, zrozumiałe, ale bardzo inteligentne i błyskotliwe. Bardzo lubię go czytać. O tej książce jeszcze nie słyszałam, ale teraz na pewno zwrócę na nią uwagę :) Cytat na końcu jest genialny. Bolączka każdego humanisty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, to taka zadziwiająca mieszanka, bo mogłoby się wydawać, że jak jest inteligentnie, to już nie może być lekko. A jednak :) Na pewno będę do nich wracać, zwłaszcza kiedy będę miała ochotę trochę pośmiać się z ludzi :)

      Usuń
  12. Muszę przyznać, że zaczarowałaś mnie tym cytatem. Jako humanistka-obibok chętnie zapoznam się z podróżami z łososiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako równie zgnuśniała humanistka mocno polecam :) Dawno tak dobrze nie bawiłam się przy książce.

      Usuń
  13. Ale mnie zainteresowałaś tą pozycją! Umberto Eco jest mi znany jedynie z "Imienia róży" więc ten tytuł jest dla mnie niespodzianką. Myślę, że zbiór felietonów, w których autor świadomie zakpił z otaczającej nas rzeczywistości, to rewelacyjny pomysł na spędzenie pochmurnego dnia. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, bardzo mnie to cieszy :) Eco pokazuje w tych felietonach, że potrafi zakpić ze wszystkiego. I to jeszcze w jakim stylu! :) Masz rację, na chandrę i brzydką pogodę książka jak znalazł.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Mam już tę książkę na półce i spodziewam się uczty literackiej (nie tylko z łososiem). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczty zaznasz z pewnością :) A ja czekam na recenzję ;)

      Usuń

Zostaw po sobie ślad, za każdy jestem niezmiernie wdzięczna :)
Pamiętaj jednak o netykiecie. Wiadomości niecenzuralne, obelżywe i niezwiązane z tematem będą kasowane bez mrugnięcia okiem. Jeśli chcesz, żebym do Ciebie zajrzała, zostaw swój adres pod komentarzem :)