wtorek, 16 czerwca 2015

Wchłonięci, pożarci żywcem, przetrawieni.


Lęk przed degeneracją istoty ludzkiej, niepokój o jutro, które przynieść może koniec ery panowania człowieka, sprowadzonego w rezultacie do roli bezwolnej kukły, strach przed zagładą, apokalipsą, końcem znanego świata – te uczucia od lat napędzały twórców fantastyki, w równej mierze książkowej jak i filmowej. Jednak najsilniejsze i najbardziej przerażające w swojej wymowie okazały się wizje antyutopijne, przynoszące obrazy piekła stworzonego dla ludzi przez ludzi.
 
Bohater powieści antyutopijnej, jednostka skazana na niepowodzenie w walce z systemem, reprezentowanym przez państwo, partię czy prawo, jest konstrukcją istniejącą nie tylko przeciwko ogólnie pojętej władzy, lecz również przeciw zamieszkanej przez niego przestrzeni, uosabiającej bezduszność machiny rządzącej społeczeństwem. Brudny, przygnębiający Londyn zdominowany przez ogromne budynki ministerstw z Roku 1984 Orwella czy labirynt bloków i klatek z Procesu Kafki to tylko dwa przykłady miast pochłaniających bohaterów wątpiących w nieomylność instytucji państwowych. W antyutopii miasto staje się więc kolejnym wrogiem jednostki, tłamszącym swoim ogromem wszelkie przejawy indywidualizmu. 


Cywilizacja przeciwko naturze


Tragiczny konflikt bohatera z otaczającą go przestrzenią jest jednym z etapów, które rozpoczynają jego walkę o odzyskanie osobowości zatraconej na rzecz kolektywu. Miasto stanowi w niej element nieodzowny, symbolizujący świat wysoce zorganizowany, stworzony wyłącznie ręką człowieka, a więc pozbawiony jakichkolwiek śladów natury, boskiego stworzenia. Jednak autorzy nierzadko posługują się także obrazami przyrody, kontrastującymi z bezdusznością miasta, ukazującymi nie tyle alternatywę, co zatraconą pierwotność, dawny porządek, utracony na rzecz przerażającej współczesności.  W Nowym wspaniałym świecie Huxley dzieli akcję swojej powieści na dwa odrębne światy: Rezerwat – w którym bohater poznaję zarówno ideę boga, smak indywidualizmu jak i prawo do wolności myśli – oraz Londyn, miasto przemysłowe, porządkujące każdy aspekt ludzkiego życia, włącznie z jego narodzinami. Wyjście z rezerwatu i znalezienie się w miejskiej przestrzeni wiąże się więc z rezygnacją z nieprzewidywalności natury ludzkiej na rzecz sztucznego ładu. Opozycja natury i kultury sprowadzona została wręcz do absurdu, wskazując na ciągły rozwój cywilizacyjny wiążący się jedynie z postępującą pauperyzacją społeczeństwa. 
W świecie antyutopii natura wiąże się także z grzechem (oczywiście przeciw władzy). Próba ucieczki od cywilizacji jest oznaką słabości, chęcią powrotu do pierwotnego stanu rzeczy. W Roku 1984 Orwella, Winston ucieka wraz z Julią poza miasto, popełniając zbrodnię przeciwko Partii. Natura oferuje im bowiem nie tylko wrażenia estetyczne, których nie da się odczuć w przestrzeni miejskiej, ale także pozwala na swobodę myśli i ciała, zapewnia rozmowę poza zasięgiem teleekranów i seks dający wyłącznie przyjemność. „Złota kraina” jest miejscem umożliwiającym pogwałcenie zasad miasta, które swoim ogromem tłamsi i hamuje wszelkie ludzkie odruchy bohatera. Otwarta przestrzeń dopuszcza to, czego miasto nie toleruje – podmiotowość człowieka, który wobec natury staje się indywidualnością.


W matni


Przestrzeń staje się kolejną formą zniewolenia w świecie, który dąży do całkowitego podporządkowania człowieka jednej władzy. Choć w powieściach miasta stanowią jedynie tło, dla bohatera są one nadrzędną siłą, zawsze usytuowaną wyżej niż jednostka. Proces Kafki przynosi zatrważający obraz świata postawionego w wyraźnej opozycji do głównego bohatera, Józefa K. Zamknięty w przestrzeni wyznaczonej przez samego siebie, poruszający się wyłącznie po wybranych trasach – od pensjonatu pani Grubach, przez bank, piwiarnię do mieszkanie Elzy – K. niejako odmawia odnalezienia głębi w swoim życiu i zamieszkiwanym przez siebie mieście. Ktoś musiał zrobić doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewnego ranka po prostu aresztowany – zdanie rozpoczynające Proces jest także zdaniem ukazującym istotę istnienia Józefa K., który przez całe swoje puste i iluzoryczne życie nie zrobił nic, co mogłoby zostać odebrane za grzech wobec władzy. Dopiero aresztowanie i surrealistyczny ciąg zdarzeń przez nie zapoczątkowany, otwiera oczy bohatera na drugie dno miasta, które nie wydaje się być ani trochę oswojone. Obszary znane i często odwiedzane, jak bank czy pokój sąsiadki, nagle stają się biurami prawników, miejscami kaźni czy przesłuchań. Miasto odkryło przed K. swoje warstwy, irracjonalne instytucje, biurokratyczne labirynty, wciągając go przez to w niezrozumiałe przez niego rozgrywki o jego własne życie.


Wielki Brat patrzy


      Londyn Orwella jawi się zupełnie inaczej niż kafkowskie miasto z Procesu. Jest przede wszystkim podupadającym molochem, miejscem mającym na celu przyzwyczaić społeczeństwo do biedoty i ciągle prowadzonych wojen (których prawdziwość jest oczywiście wątpliwa). Na pozbawionych życia ulicach górują jedynie budynki Partii, ministerstwa kontrolujące każdy aspekt życia człowieka. Świat, w którym żyje Winston Smith zdominowany jest przez szarość, potęgowaną przez bezbarwne uniformy oraz pozbawione smaku jedzenie i alkohol. Londyn pochłania każdą barwność rodzącą się w jego ramach, a sprowadzoną jedynie do wspomnień o przeszłości, które ukazują się bohaterowi we śnie. Sny są jednak tak samo zabronione jak choćby myślenie o zbrodni przeciw Partii, traktowane jako pierwszy stopień do zdrady. Ogromną częścią miasta są także dzielnice Proli – najbiedniejszych i jedynych wolnych, ludzi mogących cieszyć się religią, rozmowami poza zasięgiem teleekranów czy choćby ustawianą loterią. Te zakątki Londynu są równie biedne i przygnębiające, a dla czytelnika oznaczają ostateczną i całkowitą przegraną bohatera. Brak nadzoru Partii nie jest bowiem oznaką ich słabości, lecz całkowitego przekonania o nieszkodliwości najbiedniejszej i najliczniejszej grupy społecznej. Ogromne, bezbarwne budynki Ministerstw pożerają więc Winstona, niszczą indywiduum, by zrodzić zasymilowany element Partii.


Piekło kobiet


      Miasto w antyutopii jawić może się także jako iluzja wolności, chwilowe wytchnienie od męczarni niewoli. Taką wizję ukazuje Margaret Atwood w Opowieści Podręcznej, książce będącej obrazem piekła kobiet, w którym mężczyźni wspaniałomyślnie uprościli ich życie, strzegąc je przed myśleniem, dbaniem o edukację, własną powierzchowność czy zadowolenie z pożycia seksualnego. Seks sprowadzony został jedynie do aktu prokreacji z „wynajmowanym”, dla wygody żon, żyjącym inkubatorem. Główną bohaterką jest właśnie ów inkubator, Freda (nazwana tak po swoim właścicielu), uwięziona w domu i czekająca na zajście w ciążę. Jej dni urozmaicały jedynie zakupy w towarzystwie podręcznej z innego domu. Wizyty w mieście były krótkie i sprowadzone do niezbędnych spraw, stanowiły jednak chwilowy powrót do świata, utożsamianego z przeszłością, wolnością wyboru. W przeciwieństwie do innych antyutopii, Atwood nie krytykuje rozkwitu cywilizacji. Państwo Gileadu, próbujące powrócić do czasów biblijnych, jest zaprzeczeniem rozwoju, symbolem konserwatywnego, godnego pogardy zacofania. Autorka daje tego wyraz na każdym kroku, jednak ostateczny cios zadaje poprzez ukazanie drugiego oblicza miejskiej przestrzeni. Gdy Komendant zaciąga bohaterkę  do nocnego klubu, wszelkie fasady spadają, a miasto okazuje się kolejną formą zniewolenia. Wolność w nim jest bowiem możliwa jedynie poprzez prostytucję lub próbę ucieczki w nieznane. To, co miało być symbolem dawnego ładu, miasto utożsamiane z nowoczesnością i nieskrępowaniem myśli, w rzeczywistości jest kolejnym więzieniem przygotowanym dla kobiet.


Na przegranej pozycji


Miasto jest więc siłą, która w bestialski sposób oddziela istotę ludzką od przynależnego jej stanu naturalnego – chaosu uczuć, namiętności i nieobliczalności, wolności wyboru i myśli. Nie jest przypadkiem, iż autorzy powieści antyutopijnych ukazują dramat bohatera właśnie w ramach wielkomiejskiej przestrzeni. Przynosi ona bowiem sztuczny, utworzony ludzką ręką porządek, doprowadzony do chorobliwego wręcz wymiaru, który oddać ma degradację emocjonalnych i cielesnych potrzeb jednostki. W ogromie miasta, działającego niczym maszyna o dobrze naoliwionych trybikach, podmiot staje się przedmiotem, skazanym na ubogą egzystencję i śmierć.






4 komentarze:

  1. Interesujący tekst. Skłania do odświeżenia sobie kilku lektur i przeczytania "Opowieści podręcznej".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. To jedna z najbardziej przerażających powieści, jakie w życiu czytałam.

      Usuń
  2. Bardzo dobry tekst, nie spodziewałem się. Interesujace zestawienie zwracające uwage na różne aspekty.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad, za każdy jestem niezmiernie wdzięczna :)
Pamiętaj jednak o netykiecie. Wiadomości niecenzuralne, obelżywe i niezwiązane z tematem będą kasowane bez mrugnięcia okiem. Jeśli chcesz, żebym do Ciebie zajrzała, zostaw swój adres pod komentarzem :)